Walczą o byt
Przeciwko planowanym cięciom w przyszłorocznym budżecie oraz podniesieniu podatków protestowało w Dublinie pod koniec listopada 50.000 osób. Pod budynek Poczty Głównej, GPO, gdzie w 1916 roku została odczytana proklamacja niepodległości, przybyli przedstawiciele związków zawodowych, stowarzyszeń i zwykli obywatele z całej Irlandii. Marsz zorganizował związek zawodowy ICTU. Związkowcy nawołują do kolejnych protestów – 7 grudnia – w dniu, kiedy ma być głosowany budżet.
- Marsz pokazał, że ludzie w Irlandii, nie będą siedzieli, trzęsąc się ze strachu w kącie, kiedy nasza przyszłość jest sprzedawana za bezcen przez polityków - powiedział sekretarz związku UNITE, Jimmy Kelly. - Nie zmienimy teraz rządu, więc jedyna nadzieja w marszach i protestach.
Hugh Van Damm przyjechał na marsz aż z Limerick. Nie podoba mu się to, co się dzieje w Irlandii.
- Mam pracę i na razie powodzi mi się nie najgorzej, ale nie podoba mi się, że rząd chce wprowadzić oszczędności kosztem najbiedniejszych – powiedział. - Napis wykonał dla mnie kolega z Polski. Na drugiej stronie mam łagodniejszą wersję: „You dirty rats” (Wy brudne szczury – przyp. aut.)
W ten wtorek głosowany będzie National Recovery Plan 2011 – 2014. Jego główne założenia to obniżenie najniższej płacy gwarantowanej z 8,65 euro na 7,65, obniżenie kredytów i ulg podatkowych, wprowadzenie tymczasowego podatku od nieruchomości (od 2012 roku) oraz opłat za korzystanie z wody (od 2014 r.).
Kolejne protesty zapowiadane są …
(KA)












