Drugie co do wielkości miasto Nowej Zelandii, Christchurch nawiedziło silne trzęsienie ziemi. Wstrząs miał siłę 6,3 stopnia w skali Richtera. Pierwsze doniesienia mówią o wielu rannych i być może zabitych, dużo ludzi znajduje się pod gruzami.
Ziemia zatrzęsła się kilka minut przed 13. czasu miejscowego. Nowozelandzkie radio informuje o potężnych zniszczeniach; niedaleko siedziby stacji zawalił się kościół i inne budynki. Policja podała, że dwa miejskie autobusy zostały przygniecione przez gruzy. W wielu miejscach wybuchły pożary, strażakom brakuje wody. Na pomoc wezwano wojsko. Policja ewakuuje centrum.
"Są ogromne (zniszczenia). Nie wiemy czy pod gruzami nie ma ludzi" - powiedział w nowozelandzkiej telewizji ksiądz z katedry w Christchurch. Według lokalnych mediów, na które powołuje się AFP miasto ogarnęła panika.
Epicentrum wstrząsu znalazło się 5 km od Christchurch. Hipocentrum było na głębokości 4 km. Według CNN w mieście odczuto już wstrząsy wtórne.
W mieście nie ma prądu; według słuchaczy radia, zniszczonych jest wiele ulic - ich nawierzchnia miejscami podniosła się o metr. Przerwane są linie telefoniczne, woda z pękniętych rur zalewa ulice. Zamknięte jest lotnisko, nie działają telefony i wodociągi. Zniszczona jest część szpitala miejskiego. W Christchurch mieszka blisko 400 tysięcy ludzi.
Jesienią miasto nawiedziło jeszcze silniejsze trzęsienie ziemi; miało siłę 7,1 stopnia. Nikt wówczas nie zginął, kilka osób zostało rannych. Straty w miejskiej infrastrukturze wyceniono na 4 miliardy nowozelandzkich dolarów. Jak podaje nowozelandzkie radio, dzisiejszy wstrząs zawalił wiele budynków, których konstrukcja została osłabiona w wyniku wrześniowego trzęsienia. Również strażacy mówią, że tym razem zniszczenia są dużo większe.
DET, (IAR)












