Były pokazy psów, konkurs osłów, a także pokazy wiązania snopów. Na Traditional Haymaking Festival można było zobaczyć wiele z życia irlandzkiej wsi, a także ciekawie spędzić czas! Takie imprezy mają pokazać odwiedzającym, jak wygląda życie prawdziwej, irlandzkiej wsi. Niektóre z prezentowanych tu narzędzi czy urządzeń działają na irlandzkich polach od stuleci. I działać pewnie będą jeszcze przez kolejne stulecia...
Dla tych z miasta
Na zorganizowanym przez Scurlogstown Olimpiad festynie przewinęło się kilka tysięcy osób. Czy warto było zaliczyć tę imprezę? Pewnie, że tak! Główną atrakcją był proces szykowania siana. Zaczynało się więc oczywiście od koszenia, z użyciem traktora lub konia, później było zbieranie, suszenie i układanie w tradycyjne irlandzkie snopki. Z ciekawością proces ten śledzili szczególnie najmłodsi, zazwyczaj z okolic Dublina, dla których takie widoki są zjawiskiem niespotykanym. Jadąc bowiem samochodem widzimy tylko finalny efekt pracy, bez etapów pośrednich, niełatwych przecież i czasochłonnych. Widząc na stole sery, masło, pieczywo nie zastanawiamy się, ile etapów przechodzą poszczególne produkty i ile włożono w nie pracy. Wierzcie lub nie, ale dla niektórych zurbanizowanych dzieci związek między krową a mlekiem nie jest do końca jasny…
Osły, psy i kombajny
Było też sporo pokazów. Tradycyjnie, jak to w Irlandii, swoje wdzięki prezentowały psy. Prezentowano głównie te, które pomagają na polach wypasać owce. Te niezwykle mądre i sprawne zwierzęta potrafią wykonać pracę kilku ludzi. Żadne inne zwierzę nie dorównuje im sprawnością, wyczuciem intencji pana i mądrością. Tym razem zostały one jednak przebite przez innych czworonogów, a mianowicie przez osły. Brawami nagradzano kolejnych "zawodników", którym oceniano chód, budowę a także… uzębienie. Niewiele mniejszym zainteresowaniem cieszyła się prezentacja owiec. Trudno powiedzieć, czy to próba wprowadzenia nowej mody, czy lokalna tradycja - tak czy inaczej, można było z owieczką pochodzić na smyczy. Niejeden się skusił, a kto wie, może i niejeden spróbuje pospacerować z takim przyjacielem ulicami stolicy. Szczególnie dla przybyłych z pobliskiego Dublina dzieci, zwierzęta były wielką atrakcją. Nieważne bowiem, które ze zwierząt - osioł czy owieczka, było najpiękniejsze, przez wielu każde z nich było "na żywo" widziane po raz pierwszy w życiu.
Dla miłośników "mechanicznych zwierzaczków" odbyły się pokazy traktorów i kombajnów, wśród których znalazły się zarówno te nowoczesne, jak i te mocno oldschoolowe. To tam spotkaliśmy kilku Polaków, którzy z zachwytem śledzili mechaniczne potwory i porównywali je do tych znanych znad Wisły. Polskich akcentów wśród maszyn zabrakło, ale popatrzeć było miło.
Szczęśliwa pogoda
Jak zwykle na tego typu imprezach, …
Aleksander Sadomski
Fot. Paweł Antkowiak
Czytaj więcej na łamach :














