Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Inni autorzy

Termy Rzymskie w Czeladzi wspaniałym miejscem relaksu na Śląsku

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Krystyna Urbańczyk
Krystyna Urbańczyk
O atrakcjach w Termach Rzymskich w Czeladzi rozmawiam z jej prezesem panem Leszkiem Pustułką

 -Termy Rzymskie w Pałacu Saturna to jedyny taki kompleks w Europie. Skąd pomysł na taką działalność?
Leszek Pustułka
Leszek Pustułka
Pomysł na otwarcie tego obiektu powstał w mojej głowie już dawno. Jedną z inspiracji była historia pierwszego SPA – w krainie Mermea żył naród, który prowadził między sobą wojny i kłócił się. Bóg Saturn zły na tych ludzi rzucił na nich piorun. Rozstąpiła się ziemia, a z niej wystąpiła woda. Ludzie kąpiąc się w tej wodzie stali się dla siebie mili i przestali się kłócić. Historia ta, a także fascynacja termami rzymskimi doprowadziła do tego, że na bazie starych rycin term z Pompei stworzony został obiekt, w którym nasi goście mogą zapomnieć o szarości codziennego życia, zrelaksować się i nabrać energii na kolejne dni. Jako Prezes Polskiego Związku Saunowego pragnę również krzewić w Polakach prawdziwą, choć tak dobrze nie znaną , kulturę saunowania.
- Co przyciąga do Państwa klientów, również tych z dalszym miejscowości?

Naszych klientów przyciąga przede wszystkim wyjątkowy klimat, który panuje w Termach Rzymskich. Odpowiednio zaaranżowane wnętrza, odzwierciedlające starożytne Pompeje oraz prawdziwa kultura saunowania. Przychodzi tu każdy, kto choć na chwilę chce zapomnieć o problemach codzienności i oddać się błogiemu relaksowi. Przyciągająca jest również mnogość atrakcji, które czekają na naszych gości, każdy wybierze coś dla siebie z naszych wyjątkowych miejsc, na które składają się baseny, grota termalna, sauny i łaźnie (m.in. sauna Cezara, Kleopatry, sauna wrażeń, łaźnia kwiatowa, łaźnia ziołowa, tężnia termalna, laconium) część zewnętrzna czyli tarasy zielone, piaszczysta plaża, zewnętrzny basen i największa i najprawdopodobniej najpiękniejsza w Europie sauna zewnętrzna – Świątynia Saturna, a także Centrum Wellness&SPA z niezliczoną ilością relaksujących zabiegów i masaży.

Ekologiczne auta elektryczne już wkrótce na polskim rynku

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Adam_AmbrozikJuż wkrótce polski rynek motoryzacyjny opanują auta elektryczne - ekonomiczne i ekologiczne. Zaoszczędzimy na paliwie.Wywiad z Adamem Ambrozikiem - Wiceprezesem Zarządu.

Adam Ambrozik z wykształcenia prawnik i ekonomista. Ukończył Prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz Zarządzanie i Marketing na Politechnice Lubelskiej. Obecnie Wiceprezes Zarządu, Dyrektor ds. relacji zewnętrznych spółki Automotive Europe Corporation w grupie Iberia Motor Capital Group. Wcześniej, pełniąc funkcję zastępcy dyrektora generalnego Pracodawców RP odpowiadał za legislację i współpracę z rządem. Był sekretarzem Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno – Gospodarczych, a także członkiem Zespołu problemowego ds. polityki gospodarczej i rynku  pracy Trójstronnej Komisji.
Spółka AEC jest wyłącznym przedstawicielem chińskiej firmy BYD na Polskę – światowego lidera w produkcji baterii, a także producenta samochodów. Jeszcze w tym roku planuje wprowadzić na polski rynek samochody elektryczne i autobusy elektryczne tej marki.
Wielu ekspertów twierdzi, że auta elektryczne to przyszłość. Coraz więcej producentów ma w ofercie samochód z napędem elektrycznym. Wciąż jednak te auta są bardzo drogie i stanowią raczej formę gadżetu niż użytecznego produktu. Czy taki rodzaj napędu rzeczywiście ma szanse powodzenia?
Bez wątpienia napęd elektryczny będzie coraz częściej stosowany zarówno w samochodach osobowy ale i w autobusach czy pojazdach użytkowych. Dziś większość producentów samochodów już ma pojazd elektryczny w ofercie lub przygotowuje się do jego wprowadzenia na rynek. Niestety znane w Europie samochody nie spełniają oczekiwań klientów. Krótki zasięg, długi czas ładowania, niewielki wymiary auta to problemy z którymi zmagają się producenci samochodów. Z tymi problemami uporali się już jednak Chińczycy. Firma BYD, największy na świecie producent baterii, a także producent samochodów ma w ofercie auto klasy VAN z napędem elektrycznym o zasięgu przekraczającym 300 km, którego przyspieszenie jest porównywalne z najnowocześniejszymi samochodami z silnikami turbodoładowanymi. Jednocześnie koszty eksploatacji takiego auta nie przekraczają 5 zł/100 km. Samochód nie jest jeszcze oferowany w europie i nie jest znana jego cena. Bez wątpienia będzie ona wyższa niż porównywalnych aut z silnikiem konwencjonalny ale dzięki bardzo niskim kosztom eksploatacji podwyższone koszty zakupu powinny się zwrócić maksymalnie w ciągu 3 lat.

 

 

 

 

"DZIADY?" - bez przesady...

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Adam_Mickiewicz

Z pisarzem Adamem Mickiewiczem  o sprawach ważnych i mniej poważnych

rozmawiała Agnieszka Żuk

- Panie Adamie,  pragnę Panu gorąco podziękować za to, że zechciał Pan nawiedzić  mnie we śnie… Jestem zaszczycona.

- Cała przyjemność po mojej stronie. Nawiedziłem i nie żałuję.  Bardzo mi się tutaj podoba. Pani jest uroczą blondynką! (śmiech). Uwielbiam blondynki…

- Z Pana to  taki kot-bałamut!

- Proszę tego nie mówić! Mam zazdrosną żonę. Obłędnie...

- W takim razie już nie drążę dalej tematu i zapytam o Pana dom rodzinny. Proszę opowiedzieć o swoim dzieciństwie.

- Odpowiem Pani moim wierszem...

Niemnie, domowa rzeko moja! Gdzie są wody

Które niegdyś  czerpałem w niemowlęce dłonie

Na których potem w dzikie pływałem ustronie

Serce niespokojnemu szukając ochłody?

 

- Zawsze cudownie Pan rymował!... Rozumiem, że skoro jest tęsknota to znaczy, że dzieciństwo  było  szczęśliwe…

- Tak. Najszczęśliwsze pod słońcem! Pod słońcem  Litwy wśród wspaniałej przyrody, gdzie nóżki swoje moczyłem dla ochłody. W cudownej rzece Niemen..... Wśród przepięknych okoliczności przyrody szybko odkryłem swoje powołanie, jakim stało się  pisanie!

- A teraz wołają na Pana Wieszcz!

- Pani Agnieszko, to akurat nie robi na mnie wrażenia.  Mnie to  bawi!   Dzisiaj uważam, że nie należy zbyt poważnie traktować własnej osoby i swoich dokonań życiowych, bo traci się dystans…

- Zgadzam się z Panem. Nawet jest takie powiedzenie  „Tu leży Wieszcz, przechodniu nie szcz ”  Jednak to już inna epoka...

- Mało romantyczne, ale zabawne!  Dawniej bym się obraził.  Byłem strasznie zadufanym w sobie egocentrykiem…

-  Uduchowionym, poważnym i  buntowniczym romantykiem!

- Uduchowiony byłem na pewno. Poważny i romantyczny także, ale buntowniczy stałem się dopiero wówczas, gdy Ojciec mojej wielkiej młodzieńczej Miłości przyłapał mnie wraz z nią na miłosnych  igraszkach…… Wiedział, że się spotykamy, ale  był pewny, że to nic poważnego….Gdy odkrył, że jest inaczej, wtedy powiedział , że jak nie odczepię się od Maryli, to mimo sympatii jaką mnie darzy,  będzie zmuszony poszczuć mnie psem. Ponieważ trudno było mi się od niej „odkleić” , zrobił to co zapowiedział. Bolało…..O Marylkę – nie zawalczyłem. Żałuję, bo jak zwykł był mawiać Lew Tołstoj „ Tchórzostwo jest największą ułomnością człowieka”. Buntowałem się w myślach…..Maryla wyszła za mąż za innego. Bogatego Hrabiego! Wielokrotnie krzyczałem - Precz z mego serca! Na próżno…..Ona   pozostanie  na zawsze w moim sercu, w mojej pamięci i  w wierszach...

- Ciekawe czy żonao tym wie……..A propos wierszy,  kiedyś na Szkolnej Akademii recytowałam wiersz „Do M”…. Śliczny!

- Bardzo dziękuję.  Żona wie, lecz nadal kocha mnie. Obłędnie...

- Proszę opowiedzieć o czasach studenckich. Z tego co wiem był Pan „wywrotowcem” działającym w tajnej organizacji młodzieżowej. To prawda?

- Skąd Pani  to wie?

- Z liceum. Przecież jest Pan Wieszczem!.  Polskim dobrem narodowym!  Polacy nigdy o Panu nie zapomną i kolejny pomnik Panu postawią.  Jesteśmy Mistrzami w stawianiu pomników!….. Oczywiście  jeśli  Unia Europejska sypnie kasą...

- Pani Agnieszko, nie wiem o czym Pani teraz do mnie mówi, ale wcale mi to nie przeszkadza, bo robi to Pani z ogromnym wdziękiem…

- Jest Pan klasycznie szarmancki! No więc jak to było z tymi spiskami?

- Założyłem tajną organizację patriotyczno- narodową z przyjaciółmi ze studiów czyli z Tomkiem  Zanem i Franciszkiem Malewskim. Miała za zadanie krzewić polską tradycję i stać w opozycji do Cara i jego ludzi…….. Działaliśmy pod nazwą „Związek Filomatów” . Byliśmy liderami grupy. Gardziliśmy caratem i tym  łobuzem Nowosilcowem!.  Ciemiężycielem polskiego narodu!

Czy mi się wydaje, czy znowu zawiał  wiatr ze wschodu?  Chłodno się zrobiło…

- Mi jest ciepło, ale mogę zamknąć okno jeśli Panu wieje...

- Tak bardzo proszę. Nie chcę się przeziębić.  Nieustannie odczuwam  chłód……. Pewnie dlatego, że zesłali mnie w głąb Rosji, po tym jak ten drań Nowosilcow nasłał na mnie swoich agentów…..Muszę jednak dodać , że paradoksalnie, to właśnie w Rosji stałem się  sławny. Tam powstał „Konrad Wallenrod” . Na Krymie „Sonety Krymskie”. Tam również poznałem Puszkina, z którym nie jedną wódkę razem wypiliśmy.

- Podobno bratał się z caratem...

- Podobno….. Jednak pisarzem był świetnym!

- Panie Adamie, porozmawiajmy o „Dziadach”... Jest Pan dumny z tego dzieła?

- Powiedzmy, że  jestem z niego zadowolony……. Przy pisaniu „Dziadów” mój mózg pracował na najwyższych obrotach. Wtedy czułem się jak w niebie! Niektórzy złośliwcy mówili, że w tym czasie wspomagałem się tajemniczym specyfikiem i popijałem alkoholem.

- Jasne. Rozumiem... Oto mój ulubiony fragment:

„Bo słuchajcie i zważcie u siebie

Że według Bożego rozkazu

Kto za życia, choć raz był w niebie

Ten po śmierci nie trafi od razu”

- Tak właśnie jest ze mną. Wieczna pokuta!.  Może to kara za tchórzostwo?.......Nie walczyłem o Marylę, nie walczyłem w Powstaniu……  Jestem tchórzem!

-Proszę nie oceniać się tak surowo!  Nikt nie jest doskonały. Mogę dać sobie rękę uciąć, że Marylka też nie była taka doskonała, tylko świetnie się  kreowała......A swoją drogą, to  Pana żona musi być Aniołem!…..  Życie w wiecznym cieniu Maryli zapewne  do łatwych nie należy. Ja w każdym razie nie byłabym zdolna do takich poświęceń……

Co się działo po Pana wyjeździe z Rosji?

- Po opuszczeniu Rosji podróżowałem po Europie. Berlin, Praga, Rzym, Drezno, to szlak moich  podróży. 

W Dreźnie napisał Pan „Dziady” część III. Uważam, że to arcydzieło!  Kalejdoskopowe, powiązane ze sobą sceny przenoszą niejednolitą akcję z miejsca na miejsce. Realizm splata się z fantastyką, z demoniczną ludową mitologią, z nadrealistycznym światem snów, widzeń, wizji. „Dziady” porażają plastyczną kompozycją scen o wymowie symbolicznej. To polityczna satyra i jednocześnie polityczny protest oraz „faustowski” dramat metafizyczny!

- Po co Pani „uderza”  w takie podniosłe tony?!.... I w ogóle co się tak Pani przyczepiła do tych „Dziadów”?! ……. Napisałem dużo ponadczasowych utworów, ale czy Pani zdaje sobie sprawę z tego,  ile mnie to kosztowało?! W jakim dziadostwie skończyłem?! W brudzie, biedzie i poniżeniu!  Nie miałem nigdy stałych dochodów, żona mi zwariowała,  trafiłem w szpony sekty, a moje liczne potomstwo znienawidziło mnie!.

Ech, szkoda gadać i lepiej odejść…

- Jak to?. Już Pan chce odchodzić?! Mam jeszcze tyle pytań! O Niepewność , o Ballady i Romanse, o Pana Tadeusza i pobyt w Paryżu! W ogóle o tą  CAŁĄ Pana ROMANTYCZNOŚĆ!!

- Muszę odejść. Sen się kończy…

- Czy jeszcze kiedyś się spotkamy?

- Nie!  Mam żelazną zasadę i jej konsekwentnie przestrzegam,  że nie wchodzę dwa razy do czyjegoś snu………Trzymam się tego jak pijany brzozy!  Mogę obiecać, że  szepnę o Pani słówko Słowackiemu.  Jeśli tylko jego Matka się zgodzi, to na pewno będzie Pani miała wywiad z kolejnym Wieszczem.  Może tym razem będzie to rozmowa na dłuższy sen...

- W takim razie trzymam Pana za słowo.

Dziękuję, że Pan był...

Rozmowa  przeprowadzona  dnia  24. 12. 2010 roku w leśniczówce „Porąbana brzoza” pod Warszawą.

 

____________________________________________________

Adam Bernard Mickiewicz  - polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle, a nawet za jednego z największych na skalę europejską. Określany też przez innych, jako poeta przeobrażeń oraz bard słowiański. Członek Stowarzyszenia Filomatów, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce, zarówno w ojczyźnie jak i w Europie.

 

Janusz Kling, Ambasador Pokoju, został dyrektorem Instytutu Pokoju i Dialogu Międzykulturowego.

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 


000Ostatnio dużo się mówi o Instytucie Pokoju i Dialogu Międzykulturowego powstałego niedawno w ramach Stowarzyszenia Kultury i Turystyki Krajów Arabskich oraz Pana roli w budowie podstaw działalności Instytutu.

Jakie są główne założenia programowe Instytutu?
Janusz Kling: Założenia programowe Instytutu Pokoju i Dialogu Międzykulturowego opracowuje Rada Programowa Instytutu, w skład której wchodzi oprócz dyrektora pięciu członków Stowarzyszenia Kultury i Turystyki Krajów Arabskich i Stowarzyszenia Przyjaciół Afryki. Wśród nich są również Ambasadorzy Pokoju. Rada Programowa zatwierdza założenia programowe Instytutu opracowane i przedłożone Radzie przez jego dyrektora. Do głównych zadań naszego Instytutu zaliczyć trzeba stały rozwój dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego pomiędzy instytucjami, osobami, działaczami oraz organizacjami rządowymi, a także pozarządowymi różnych kręgów kulturowych. Taki dialog trwa już w zasadzie od kilku lat, prowadzony przez Ambasadorów Pokoju zrzeszonych w Stowarzyszeniu Kultury i Turystyki Krajów Arabskich. Organizujemy spotkania tematyczne z dziennikarzami polskimi i innych krajów Europy oraz świata- poczynając od Konferencji w Katowicach w marcu 2007 roku.

 

 

 

Strona 1 z 18

Jesteś tutaj: Wywiady Inni autorzy