Irena Kasprzak, nowosolanka, przez większość życia związana z teatrem TERMINUS A QUO Edwarda Gramonta, mama Konrada i Eliasza. W Nowosolskim Domu Kultury prowadzi pracownię teatralno-literacką.
Twoje wspomnienie z dzieciństwa?
Kaflowy piec, moi bracia, ja i mama czytająca nam książki. Tata wożący mnie na ramie roweru do pracy. Pewnego dnia wsadził mnie do wielkiej beczki, z której nie mógł mnie wyciągnąć. Przykleiłam się do smoły na jej dnie. I jeszcze takie obrazki: nauka pływania pod żelaznym mostem na Czarnej Strudze, zabawy w Indian, wyprawy z braćmi na jagody i grzyby.
Nauka w Twoim wydaniu to?
Niczego nie przyjmuję za pewnik, wątpię i analizuję (analiza intuicyjna), protestuję jeśli coś z gruntu jest fałszywe, szukam, drążę i przyswajam. Nie wyłączam przy tym wyobraźni i wrażliwości. To czego doświadczam jest dopiero prawdziwą nauką.
Największe szaleństwo, które zrobiłaś?
Miałam jednocześnie sześciu adoratorów (w tym pięciu wolnych) a wybrałam tego... zajętego. Taka karma?
Błąd, którego nie popełnisz?
Nie wiem. Dopiero gdy go popełnię, dowiem się, że nim był.
Twoje największe życiowe i zawodowe osiągnięcie?
Życiowe: nie będąc nigdy żoną mam dwóch synów. Zawodowe: spotkanie ze sztuką, wielką literaturą (Allen Ginsberg, James Joyce, Maria Janion i wiele innych znakomitych postaci). Mam radosną satysfakcję, gdy widzę jak twórczo poczynają sobie w dorosłym życiu osoby, którym pomagałam szlifować ich talent. Moje życie prywatne przenika się nieustannie z zawodowym. Na przykład, mam wielką frajdę, gdy gram razem z synami w teatrze ich ojca.
Twój idol?
Winnetou!
Cenieni przez Ciebie ludzie, to …?
Osoby o otwartych umysłach, twórcze osobowości. Odważne w wyrażaniu swojego stosunku do świata i starające się kreować ten świat z szacunkiem dla wszystkich żywych istot zamieszkujących Ziemię.
Omijam ludzi takich jak …?
Nie omijam nikogo. Zdarza się, że wzajemnie się omijamy, gdy wszystko się między nami wypali. Tzw. zmęczenie materiału...
Nie znoszę w życiu?
Lenistwa intelektualnego, niedorzecznych stereotypów, bezmyślnego okrucieństwa w imię tzw. tradycji, kultury czy religii.
Film, do którego wracasz?
"Swobodny jeździec" (ang. Easy Rider, reż. Dennis Hopper).
Książka, z którą trudno się rozstać?
Rzadko wracam do raz przeczytanych pozycji. Ważne dla mnie książki to "Chłopcy z Placu Broni" Ferenca Molnára, "Lord Jim" Josepha Conrada, "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Márqueza i...poezja.
Najchętniej słucham …?
Mądrych ludzi, jazzu i ptaków o czwartej rano.
Nie lubię …?
Pijaków pod moim balkonem. Pojawiają się ok. szóstej rano i swoim „folklorem” terroryzują do późnego wieczora.
Co najchętniej robisz ?
Rozmyślam, jeżdżę rowerem i buszuję w sieci.
Twoje credo życiowe?
Być świadomą każdej chwili, nawet wtedy, gdy się lenię.
Czym się kierujesz w życiu?
Kosmiczną energią.
Jutro zrobię ... ?
Kupię sobie różę i wstawię ją do zielonej butelki.
Skąd pomysł na „Strzałę Erosa”?
Mieliśmy z Edwardem nadzieję na kontynuację Ogólnopolskiego Turnieju o „Pierścień Kingi”, było 16. edycji i ...jak to często bywa, ktoś czegoś nie był w stanie zrozumieć, docenić. Oskarżano nas, jako organizatorów o zbyt wyszukaną, elitarną sztukę. Turniej został przerwany. Nie udało się nam już do niego powrócić. „Erosa” wymyśliłam trochę na podobieństwo „Pierścienia Kingi”, tyle tylko, że gala dla laureatów jest nieporównywalnie skromniejsza w różnorodne doznania artystyczne. Nie mogę niestety tego przeskoczyć finansowo. Ale zawsze jest tomik z ich poezją, spotkanie osób z różnych zakątków Polski i bardzo interesująca kontynuacja artystycznej współpracy z niektórymi z nich.












