14-latek, który gra na gitarze od wieku siedmiu lat (pół swego życia!), a komponuje od kiedy nauczył się pisać, dzisiaj sam w domowym studio nagrywa, miksuje swoje kompozycje, występuje. Ma na swoim koncie minipłytę "FOLK" zawierającą pięć własnych kompozycji.
Jego pasja muzyczna jest inspirowana Dylanem, Claptonem, Cashem - w niej nie chodzi tylko o muzykę, ale także o tekst. O tych tekstach myśli dużo, zupełnie jakby lat miał nie 14, a dużo więcej. Robert Kniat przybrał pseudonim sceniczny Bob Ryder - to brzmi tak bardziej "country".
Małgorzata P. Bonikowska: Skąd wzięła się Twoja pasja muzyczna? Jak długo zajmujesz się muzyką?
M.P.B.: Czym jest dla Ciebie muzyka?
R.K.: Muzyka jest dla mnie jak dla innych może być kawa, praca albo może dzieci. Muzyka daje mi powód żeby wstać rano z łóżka i coś zrobić. To jest dla mnie terapia. Pisanie muzyki też mi bardzo pomaga - daje mi okazję żeby powiedzieć co chcę powiedzieć. Czasem pisanie muzyki jest jak płacz, moje emocje wypływają ze mnie jak łzy, tylko w formie atramentu. To jest też bardzo prywatne, bo jak nie podoba mi się to, co napisałem, mogę to wyrzucić i już nikt nie będzie o tym wiedział.
M.P.B.: Śpiewasz, grasz, komponujesz - występujesz także. Gdzie? Czego Cię to uczy?
R.K.: Występuję w barach i restauracjach, gdzie odbywają się takie "open mics", gdzie ktokolwiek kto chce może przyjść i zagrać parę piosenek. To mnie uczy, że nigdy nie można zatrzymać się, zawsze trzeba przebić się przez każdą przeszkodę, która stoi na naszej drodze. Bo jak grasz na scenie to nie możesz po prostu zatrzymać się.
M.P.B.: Jakie są Twoje wzorce muzyczne?
R.K.: Ja bardzo lubię to, co Bob Dylan robił na początku swojej kariery, tylko on i jego gitara. On też bardzo dobrze komponuje - jest jednym z najlepszych. Muzyka, którą on pisał, również jest poezją. Bob Dylan bardzo zmienił muzykę amerykańską, ale czasem nie wiem, czy na dobre. Ja bardzo biorę przykład z Jimi Hendrixa, ja nie chcę grać jak on, ale bardzo podoba mi się jak on żył i jak zdobył sławę, on to zrobił przez trudną pracę, zaczynając od samego dołu i z wysiłkiem wspinając się na górę. Też chcę być jak Susan Latimer, która uczy mnie grać na gitarze i też uważam ją za mojego mentora. Ona jest niesamowita, ma głos jak Janis Joplin i gra na gitarze jak tylko chce.
M.P.B.: Od niedawna masz swoją stronę internetową. Jaką pełni ona funkcję?
R.K.: Moja strona internetowa (www.bobrydermusic.com ) jest narzędziem, które mi pomaga łączyć się z moimi fanami. Na stronie mam zdjęcia, muzykę, blogi i dużo więcej. Wydaję nowy blog i nową muzykę co tydzień. Bardzo lubię dostawać komentarze i opinie. Jestem też na Facebook.
M.P.B.: Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość, o czym marzysz?
R.K.: Chcę być muzykiem. Chcę grać dużo na żywo, chcę nagrywać dużo albumów. Ale chcę to robić będąc przez cały czas niezależnym. Nie chcę jakiegoś du- żego kontraktu z wytwórnią płytową, ja chcę to zrobić tylko z pomocą moich przyjaciół. Chciał- bym także pojechać do Europy jak skończę szkołę. W Europie chcę występować i może nagrać płytę. Tak jak zrobiła Basia Bulat.
M.P.B.: Życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń. Na swojej stronie internetowej Robert Kniat - Bob Ryder pisze o tym, że wierzy w to, iż każde nawet najśmielsze marzenie można spełnić i że trzeba mieć marzenia wielkie i odważne. "Dream big" to jego dewiza. I słusznie. Mając 14 lat ma przed sobą tyle możliwości, takie bogactwo dróg i wyborów! I nie mam wątpliwości - dotrze do wielu z wymarzonych miejsc i wielu innych, o któ- rych jeszcze nawet nie myśli, bo pojął wielką prawdę o życiu już w tak młodym wieku. Bez wątpienia pomogła mu w tym muzyka, która rozwija, uwrażliwia i pozwala dojrzewać duchowo i intelektualnie.
Wspaniałej drogi, Bob Ryder!
Małgorzata P.Bonikowska













