Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Krzysztof Hanke: Absolutnie nie utożsamiam się z serialowym „Bercikiem"

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 



 

Krzysztof Hanke Fot.Wikipedia
Krzysztof Hanke Fot.Wikipedia
Pierwsze honorarium jakie dostaliśmy to... butelka wódki Vistula, której  nie dało się wypić, bo ten alkohol człowieka truł - wspomina Krzysztof Hanke, aktor znany z serialu „Święta Wojna" oraz założyciel kabaretu Rak.

Paweł Kiliański: W jaki sposób rozpoczął pan swoją przygodę z kabaretem?

Krzysztof Hanke: Wszystko zaczęło się w stanie wojennym w 1981 roku, kiedy byłem instruktorem teatru w domu kultury. Jak nietrudno policzyć, w przyszłym roku będziemy obchodzić 30-lecie powstania kabaretu.  Człowiek patrzył na tą szarą, smutną rzeczywistość, dlatego postanowiliśmy ją trochę rozweselić. I tak z Ryszardem Siwkiem i Andrzejem Stefaniukiem założyliśmy kabaret Rak.

P.K: Jak pan wspomina  pierwsze występy na scenie?

K.H: Pierwsze honorarium jakie dostaliśmy to... butelka wódki Vistula, której  nie dało się wypić, bo ten alkohol po prostu człowieka truł. To była pierwsza rzecz jaka pamiętam z początków. Na służbie wojskowej w Żaganiu również mieliśmy taki mały kabaret, więc tam też mogłem robić to, co lubiłem. Tak wyglądały moje początki.

P.K: Jest pan znany z roli Bercika z serialu „Święta Wojna". Kto wpadł na pomysł stworzenia tak charakterystycznej postaci?

K.H: Wszystko zaczęło się w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, gdzie odbywała się gala piosenki biesiadnej, którą organizował Zbigniew Górny i Krzysztof Jaślar. Marek Bielecki poszedł do Telewizji Katowice i tam ten pomysł się nie spodobał. Postanowił więc przedstawić go agencji Zum . Agencji zaniosła go do warszawskiej „dwójki", którą zarządzała pani Nina Terientjew i dalej to już się samo potoczyło.

P.K..: I jak później czas pokazał, „Święta Wojna" był strzałem w dziesiątkę, ponieważ serial  trafił do serc widzów!

K.H: Tak, zgadza się. Pięć pierwszych odcinków to była masakra, wtedy role Zbyszka grał Marek Bielecki. Pani Nina Terientjew wymyśliła, że jeśli to ma być konflikt pomiędzy Śląskiem, a resztą świata, to do roli „Zbyszka" trzeba zaangażować typowego przedstawiciela Warszawy. Wybór padł na Zbigniewa Buczkowskiego, bo chyba nie ma większego „Warszawiaka" od niego .

P.K:Jak przebiegała pana współpraca właśnie ze Zbyszkiem Buczkowskim oraz Joanną Bartel?

K.H.: Wyśmienicie. Wspominam te dziesięć lat jako coś niezwykłego. Był to jeden z najlepszych okresów  w moim życiu artystycznym. Żyliśmy w takim transie, gdzie wszystko się udawało i wszystko „szło jak po maśle". Teraz pozostały mi tylko wspomnienia. 

P.K: Ile procent jest „Bercika" w Krzysztofie Hanke?

K.H: Jedyną rzeczą, którą mamy wspólną to...  całkowita niezdolność do naprawiania czegokolwiek. Przeważnie jak się za coś biorę, kończy się to straszliwą masakrą. Lubię „Bercika", ale nie utożsamiam się z nim i mam nadzieję, że nie mam jego cech. 

P.K: Jakie są plany plany kabaretu Rak  na najbliższe miesiące?

K.H: W październiku jedziemy na dwa tygodnie do Niemiec, a na wiosnę do Ameryki Północnej.  W przerwach pomiędzy występami, staramy się znaleźć jak najwięcej czasu na sport. Mam taką 14-latkę, która „gromi" mnie za każdym razem w meczach tenisa. Jeszcze trochę i znienawidzę ten sport .

P.K: Mówił pan o wyjeździe zagranicę. Czy kabaret Rak ma swoich fanów zagranicą?

K.H: Wyjeżdżamy cztery razy do roku na trasy dwu, trzy  tygodniowe i wówczas niemal codziennie gramy przed publicznością. Występujemy w Kanadzie oraz w Stanach Zjednoczonych. Ludzie przede wszystkim słuchają co do nich mówimy mówimy, choć mówimy nieco inaczej, niż reszta świata. Mimo tego jesteśmy przyjmowani bardzo dobrze. Naszych rodaków zagranicą śmieszy śląski humor. 

P.K Występował pan w jednej z edycji Jak Oni Śpiewają. Jak wspomina Pan przygodę ze śpiewaniem?

K.H: Jest to świetna przygoda, której nie zapomnę do końca życia. Kto tego nie przeżył, to nie ma pojęcia jakie to uczucie, kiedy stoisz w „tunelu" i czekasz na swój występ, oglądalność sięga 3,5 miliona telewidzów, a wszystko idzie na żywo. Tam liczy się show. Na dodatek, dopiero dzień wcześniej słyszało się aranżacje, a tekst piosenki kilka razy przeczytało się w hotelu i nagle orkiestra gra, a ty pokaż co potrafisz. Stres jest wówczas niesamowity a emocje nie do opisania. 

Rozmawiał: Paweł Kiliański

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wywiady Inni autorzy Krzysztof Hanke: Absolutnie nie utożsamiam się z serialowym „Bercikiem"