Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Jutro będziemy szczęśliwi

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Maria Kaczyńska
Maria Kaczyńska

Zwierzyła się, że teraz szuka dla męża składanki zespołu Raz, Dwa, Trzy, który wystąpił na koncercie wieczornym z okazji Powstania Warszawskiego. Prezydentowi szczególnie spodobał się utwór "Jutro możemy być szczęśliwi".

Jest wczesna wiosna 2008 roku dochodzi godzina 12.00. Wybieram się na wywiad z Prezydentową Marią Kaczyńską. Jest pochmurno, kropi deszcz. Za chwilę będę miała możliwość poznania Pierwszej Damy. Jak uhonorować Marię Kaczyńską? Pierwsza myśl skłania mnie do zakupu pięknych fioletowych tulipanów. Jeszcze nie wiem jaką radość sprawią Prezydentowej (przecież dostaje takich kwiatów całe mnóstwo każdego dnia), jak nasze spotkanie będzie serdeczne i ciepłe.

 

Onieśmielona przekraczam progi Pałacu Prezydenckiego. Najpierw wita mnie ochrona, a potem energiczna brunetka Pani Izabela Tomaszewska, z którą już wcześniej rozmawiałam przez telefon, najbliższa współpracownica Marii Kaczyńskiej. Ma zasadniczy głos i uprzedza mnie, że czas na wywiad jest ograniczony, bo Pani Prezydentowa źle się czuje. Ale z dalszej rozmowy wyczuwam, że troska o Marię Kaczyńską to nie tylko służbowy obowiązek, to coś więcej. Przyjaźń? Oddanie? Ujmuje mnie tą troską o każdy szczegół. Pierwszy telefon, który wykonałam do kancelarii w sprawie zaproszenia do wywiadu był dla mnie miłym zaskoczeniem. Rozmowa odbyła się w przyjaznej atmosferze, konkretnie bez protekcjonalnego tonu, w trosce o drugiego człowieka. Dodam, że w tym czasie Maria Kaczyńka nie udzielała zbyt wielu wywiadów, więc obawiałam się, że tego zaproszenia może nie przyjąć. A jednak! Wszystko zostało umówione i dopięte na ostatni guzik. Pełen profesjonalizm! Pani Iza prowadzi mnie po przestronnych wnętrzach Pałacu Prezydenckiego. W jednej z sal razem czekamy na Prezydentową. Wchodząc tłumaczy się złym samopoczuciem, ale jest elegancka i uśmiechnięta. Naturalna i ujmująca. Nie stwarza dystansu. Częstuje mnie kawą, sama pije zieloną herbatę. Pyta się mnie o redakcję, o to jak pracujemy. Czuję się jakbym znała tę osobę już od dawna. Głośno martwi się, że nie wiadomo z jakich przyczyn prezydent ma złą prasę. - A przecież tak bardzo się z mężem się staramy. Troska o męża daje się odczuć w każdym z fragmentów rozmowy. Włączam dyktafon i startujemy. Nie omijamy trudnych tematów. Jak choćby o poprawkach do ustawy zasadniczej o aborcji czy in vitro, które popiera Maria Kaczyńska. Interesuje mnie również reakcja środowiska na jej wolność przekonań. Nie chce już wracać do wypowiedzi ojca Rydzyka, ubolewa, ale jest ponad to. Odpowiada tylko -myślę, że jak każda inna osoba mam prawo do wyrażania własnych poglądów. Nie chcę nikomu robić krzywdy. Wydaje mi się, że czasami mój głos nie różni się od głosu wielu innych ludzi. Tak samo trudną sprawą było in vitro. Co dla mnie jest oczywiste. Jeżeli tyle rodzin na świecie jest szczęśliwych dzięki in vitro, to jak mogę to negować? Pytam jak spędziła rocznicę ślubu i czy Prezydent jest romantyczny. Trochę zmieszana pytaniem odpowiada, że tak. Przyznaje, że mąż często obdarowuje ją różami. Nigdy nie zapomina o żadnych uroczystościach rodzinnych, o rocznicach: datach ślubu, urodzinach, imieninach czy nawet o święcie kobiet. Mają podobne gusta muzyczne. Razem słuchali Grechuty, Maryli Rodowicz, Ewę Demarczyk. Zwierzyła się, że teraz szuka dla męża składanki zespołu Raz, Dwa, Trzy, który wystąpił na koncercie wieczornym z okazji Powstania Warszawskiego. Prezydentowi szczególnie spodobał się utwór "Jutro możemy być szczęśliwi".

Maria Kaczyńska
Maria Kaczyńska

Jest otwarta, w naturalny sposób prezentuje swoje stanowisko. Nie chce pozować i upodabniać się do kogoś innego. Rozwija wiele osobistych wątków, jak choćby o swojej przyjaciółce, które nie ujrzą światła dziennego, bo miejsce w magazynie jest ograniczone. Zapytałam o stosunki polsko-rosyjskie i znajomość z Ludmiłą Putin. O ironio losu. Nigdy nie przypuszczałabym, że 2 lata później na rosyjskiej ziemi znajdzie śmierć. Dawno przekraczamy ustalony czas rozmowy. Pani Iza z uśmiechem na ustach zagląda do nas uchylając drzwi, żartuje, że chyba dobrze nam się rozmawia. Po godzinie żegnam się z Panią Prezydentową. Ku mojemu zaskoczeniu Pierwsza Dama wraz z panią Izą towarzyszą mi w drodze do wyjścia pałacowym korytarzem. Odprowadzają mnie jak kogoś bliskiego. Żegnamy się w miłej atmosferze. Opracowuję wywiad i przesyłam do autoryzacji. Dostaję odpowiedź, ale kilka kwestii jest wyciętych. Dziwię się, bo zniknęło m.in. pytanie i odpowiedź czy Prezydent jest romantyczny i parę innych ciekawych czy zabawnych wątków. Dzwonię i piszę maila do pani Izy i do Pani Prezydentowej, by ratować wywiad. Będąc pod urokiem pierwszej damy chciałabym, aby wszyscy dowiedzieli się jak wspaniała jest to osoba. Ubolewam, że te dobre gesty nie są pokazywane całemu społeczeństwu. Przekonuję, żeby zostawić te wypowiedzi, że Holendrzy mogli poznać Prezydentową od normalnej ludzkiej strony, dlaczego nie mogą tego Polacy? Przecież o dobrych rzeczach trzeba mówić. Bo to jest ludzkie. Pani Iza leci z Prezydentową i Prezydentem za granicę, ale obiecuje, że jeszcze w samolocie przeanalizują wywiad. W końcu jest odpowiedź! Dostaję autoryzację w umówionym terminie i prawie pierwotnej wersji! Magazyn trafia do druku. Jeszcze świeży egzemplarz zawożę do pałacu. Maria Kaczyńska na okładce. To zdjęcie wybierałyśmy razem. Zostawiam egzemplarz wraz z płytą zespołu Raz, Dwa, Trzy i utworem „Jutro możemy być szczęśliwi", która sprawia Prezydentowej wielką radość. Wywiad też. Po jakimś czasie, ku mojemu zaskoczeniu otrzymuję korespondencję z Pałacu Prezydenckiego na adres domowy. Czytam. Maria Kaczyńska pisze odręcznie, że wzruszyła się płytką. Dziękuje mi za wywiad, który jej i znajomym bardzo się podoba. Ja też jestem zadowolona i to bardzo! Cieszę się, że inni też mogą poznać Pierwszą damę taką jaka jest naprawdę. Choć słowo pisane nie oddaje tego w pełni.

Maria Kaczyńska
Maria Kaczyńska

Ludzi poznaje się nie tylko podczas wywiadu, ale również przed i po. Od momentu wstępnych rozmów odnośnie ustalenia terminu spotkania po samą rozmowę i później autoryzację bądź nie, do momentu oddania pisma do druku. Jest to więź, która łączy dziennikarza i rozmówcę w tym czasie. Panią Prezydentową, Panią Izabelę Tomaszewską
i otoczenie kobiet z kancelarii prezydenckiej, z którymi miałam przyjemność współpracować wspominam bardzo ciepło. Doceniam profesjonalizm i elastyczność. Ale też klasę. Szacunek dla drugiego człowieka. Pani Prezydentowo, Pani Izo wielkie podziękowanie!
W dniu tragedii też zakupiłam piękne tulipany, jak 2 lata temu. Jasno filetowe.
Wiem, że Prezydentowa je lubiła. Kiedyś ujęła się za warszawskimi kwiaciarkami by mogły sprzedawać kwiaty na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Powiedziała, że na takim trakcie miło jest widzieć kwiaciarki i kwiaty. - Kwiaty zawsze ozdabiają ulicę i dodają jej uroku. Miasto jest po prostu piękniejsze.
Gdy kierowałam się pod Pałac Prezydencki aby złożyć hołd Marii i Lechowi Kaczyńskim
i wszystkim, którzy zginęli w katastrofie, niebo było pochmurne i delikatnie padał deszcz, podobnie jak w dniu wywiadu. Tym razem nie zmierzałam tam sama. Takich co nieśli kwiaty i znicze było wielu. Pałac Prezydencki ten sam, ale inny. Może gdzieś na pałacowej półce leży płyta zespołu Raz Dwa Trzy, której Prezydent już nie odsłucha.

Z Panem Lechem Kaczyńskim miałam styczność na studiach. Przygotowywaliśmy się do debaty zainicjowanej przez prof. Wojtaszczyka na UW. Byliśmy podzieleni na grupy, nam przyszło w udziale reprezentować PIS. Grupa do której należałam, wydelegowała mnie, abym zadzwoniła do Lecha Kaczyńskiego i zaprosiła go do wywiadu. Zgodził się od razu! Wybraliśmy się z kamerą do Sejmu. Był sympatyczny, ale też czasami nieobecny, zamyślony. Odebrałam go jako człowieka idei, nie przejmującego się komercyjnym bytem i realiami. Ktoś do niego zadzwonił podczas naszej rozmowy
i słyszeliśmy jak Lech Kaczyński zabawnie zapytał - A co to jest paintball? Wywołało to uśmiechy na twarzach naszej grupy.
Zerknęłam na wywiad z Pierwszą Damą w necie, który żyje teraz własnym życiem. Tytuł w oryginale brzmiał „Kawa z prezydentową", ktoś ostatnio dopisał „Ostatnia kawa z prezydentową".
Kto by się spodziewał...
Pani Izabela Tomaszewska zginęła wraz z Parą Prezydencką i innymi pasażerami samolotu.

Wywiad został przeprowadzony dla magazynu ESSENCE, z którym współpracowałam w tamtym czasie i ukazał się w wydaniu czerwcowym 2008 roku.
Maria Kaczyńska wypowiedziała się również na łamach magazynu Region Europy w związku z uhonorowaniem jej przez Holendrów nowym gatunkiem tulipana. Po raz pierwszy spotkałam ją na uroczystości poświęconej właśnie temu wydarzeniu w Ambasadzie Królestwa Niderlandów.

Beata Steć

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

Zwierzyła się, że teraz szuka dla męża składanki zespołu Raz, Dwa, Trzy, który wystąpił na koncercie wieczornym z okazji Powstania Warszawskiego. Prezydentowi szczególnie spodobał się utwór "Jutro możemy być szczęśliwi".

 

    Jest wczesna wiosna 2008 roku dochodzi godzina 12.00. Wybieram się na wywiad z  Prezydentową Marią Kaczyńską. Jest pochmurno, kropi deszcz. Za chwilę będę miała możliwość poznania Pierwszej Damy. Jak uhonorować Marię Kaczyńską? Pierwsza myśl skłania mnie do zakupu pięknych fioletowych tulipanów. Jeszcze nie wiem jaką radość sprawią Prezydentowej (przecież dostaje takich kwiatów całe mnóstwo każdego dnia), jak nasze spotkanie będzie serdeczne i ciepłe. Onieśmielona przekraczam progi Pałacu Prezydenckiego. Najpierw wita mnie ochrona, a potem energiczna brunetka Pani Izabela Tomaszewska, z którą już wcześniej rozmawiałam przez telefon, najbliższa współpracownica Marii Kaczyńskiej. Ma zasadniczy głos i uprzedza mnie, że czas na wywiad jest ograniczony, bo Pani Prezydentowa źle się czuje. Ale z dalszej rozmowy wyczuwam, że  troska o Marię Kaczyńską to nie tylko służbowy obowiązek, to coś więcej. Przyjaźń? Oddanie? Ujmuje mnie tą troską o każdy szczegół. Pierwszy telefon, który wykonałam  do kancelarii w sprawie zaproszenia do wywiadu był dla mnie miłym zaskoczeniem. Rozmowa odbyła się w przyjaznej atmosferze, konkretnie bez protekcjonalnego tonu, w  trosce o drugiego człowieka. Dodam, że w tym czasie Maria Kaczyńka nie udzielała zbyt wielu wywiadów, więc obawiałam się, że tego zaproszenia może nie przyjąć. A jednak! Wszystko zostało umówione i dopięte na ostatni guzik. Pełen profesjonalizm! Pani Iza prowadzi mnie po przestronnych wnętrzach Pałacu Prezydenckiego. W jednej z sal razem czekamy na Prezydentową. Wchodząc tłumaczy się złym samopoczuciem, ale jest elegancka i uśmiechnięta. Naturalna i ujmująca. Nie stwarza dystansu. Częstuje mnie kawą, sama pije zieloną herbatę. Pyta się mnie o redakcję, o to jak pracujemy. Czuję się jakbym znała tę osobę już od dawna. Głośno martwi  się, że nie wiadomo z jakich przyczyn prezydent ma złą prasę. - A przecież tak bardzo się z mężem  się staramy. Troska o  męża daje się odczuć w każdym z fragmentów rozmowy. Włączam dyktafon i startujemy. Nie omijamy trudnych tematów. Jak choćby o poprawkach do ustawy zasadniczej o aborcji czy in vitro, które popiera Maria Kaczyńska. Interesuje mnie również reakcja środowiska na jej wolność przekonań. Nie chce już wracać do wypowiedzi ojca Rydzyka, ubolewa, ale  jest ponad to. Odpowiada tylko -myślę, że jak każda inna osoba mam prawo do wyrażania własnych poglądów. Nie chcę nikomu robić krzywdy. Wydaje mi się, że czasami mój głos nie różni się od głosu wielu innych ludzi. Tak samo trudną sprawą było in vitro. Co dla mnie jest oczywiste. Jeżeli tyle rodzin na świecie jest szczęśliwych dzięki in vitro, to jak mogę to negować? Pytam jak spędziła rocznicę ślubu i czy Prezydent jest romantyczny. Trochę zmieszana pytaniem odpowiada, że tak.  Przyznaje, że mąż często obdarowuje ją różami. Nigdy nie zapomina  o żadnych uroczystościach rodzinnych, o rocznicach: datach ślubu, urodzinach, imieninach czy nawet o święcie kobiet. Mają podobne gusta muzyczne. Razem słuchali Grechuty, Maryli Rodowicz, Ewę Demarczyk. Zwierzyła się, że teraz szuka dla męża składanki zespołu Raz, Dwa, Trzy, który wystąpił na koncercie wieczornym z okazji Powstania Warszawskiego. Prezydentowi szczególnie spodobał się utwór "Jutro możemy być szczęśliwi".  Jest otwarta, w naturalny sposób prezentuje swoje stanowisko. Nie chce pozować i upodabniać się do kogoś innego. Rozwija wiele osobistych wątków, jak choćby o swojej przyjaciółce, które nie ujrzą światła dziennego, bo miejsce w magazynie jest ograniczone. Zapytałam o stosunki polsko-rosyjskie i znajomość z Ludmiłą Putin. O ironio losu. Nigdy nie przypuszczałabym, że 2 lata później na rosyjskiej ziemi znajdzie śmierć.  Dawno przekraczamy ustalony czas rozmowy. Pani Iza z uśmiechem na ustach zagląda do nas uchylając drzwi, żartuje, że chyba dobrze nam się rozmawia. Po godzinie żegnam się z Panią Prezydentową. Ku mojemu zaskoczeniu Pierwsza Dama wraz z panią Izą towarzyszą mi w drodze do wyjścia pałacowym korytarzem. Odprowadzają mnie jak kogoś bliskiego. Żegnamy się w miłej atmosferze. Opracowuję wywiad i przesyłam do autoryzacji. Dostaję odpowiedź, ale  kilka kwestii jest wyciętych. Dziwię się, bo zniknęło m.in. pytanie i odpowiedź czy Prezydent jest romantyczny i parę innych ciekawych czy zabawnych wątków. Dzwonię i piszę maila do pani Izy i do Pani Prezydentowej, by ratować wywiad. Będąc pod urokiem pierwszej damy chciałabym, aby wszyscy dowiedzieli się jak wspaniała jest to osoba. Ubolewam, że te dobre gesty nie są pokazywane całemu społeczeństwu. Przekonuję, żeby zostawić te wypowiedzi, że Holendrzy mogli poznać Prezydentową od normalnej ludzkiej strony, dlaczego nie mogą tego Polacy? Przecież o dobrych rzeczach trzeba mówić. Bo to jest ludzkie. Pani Iza leci z Prezydentową i Prezydentem za granicę, ale obiecuje, że jeszcze w samolocie przeanalizują wywiad. W końcu jest odpowiedź! Dostaję autoryzację w umówionym terminie i prawie pierwotnej wersji! Magazyn trafia do druku. Jeszcze świeży egzemplarz zawożę do pałacu. Maria Kaczyńska na okładce. To zdjęcie wybierałyśmy razem. Zostawiam egzemplarz wraz z płytą zespołu Raz, Dwa, Trzy i utworem „Jutro możemy być szczęśliwi”, która sprawia Prezydentowej wielką radość. Wywiad też. Po jakimś czasie,  ku mojemu zaskoczeniu otrzymuję korespondencję z Pałacu Prezydenckiego na adres domowy. Czytam. Maria Kaczyńska pisze odręcznie, że wzruszyła się  płytką. Dziękuje mi za wywiad, który jej i znajomym bardzo się podoba. Ja też jestem zadowolona i to bardzo! Cieszę się, że inni też mogą poznać Pierwszą damę taką jaka jest naprawdę. Choć słowo pisane nie oddaje tego w pełni.

    Ludzi poznaje się nie tylko podczas wywiadu, ale również przed i po. Od momentu  wstępnych rozmów odnośnie ustalenia terminu spotkania po samą rozmowę  i później autoryzację  bądź nie, do momentu oddania pisma do druku. Jest to więź, która łączy dziennikarza i rozmówcę w tym czasie. Panią Prezydentową, Panią Izabelę Tomaszewską

 i otoczenie kobiet z kancelarii prezydenckiej, z którymi miałam przyjemność współpracować wspominam bardzo ciepło. Doceniam profesjonalizm i elastyczność. Ale też klasę. Szacunek dla drugiego człowieka. Pani Prezydentowo, Pani Izo wielkie podziękowanie!

W dniu tragedii też zakupiłam piękne tulipany, jak 2 lata temu. Jasno filetowe.

Wiem, że Prezydentowa je lubiła. Kiedyś ujęła się za  warszawskimi kwiaciarkami  by mogły sprzedawać kwiaty na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Powiedziała, że na takim trakcie miło jest widzieć kwiaciarki i kwiaty. - Kwiaty zawsze ozdabiają ulicę i dodają jej uroku. Miasto jest po prostu piękniejsze.

     Gdy kierowałam się pod Pałac Prezydencki aby złożyć hołd  Marii i Lechowi Kaczyńskim

i wszystkim, którzy zginęli w katastrofie,  niebo było pochmurne i delikatnie padał deszcz, podobnie jak w dniu wywiadu. Tym razem  nie zmierzałam tam sama. Takich co nieśli kwiaty i znicze było wielu. Pałac Prezydencki ten sam, ale inny. Może gdzieś na pałacowej półce leży płyta zespołu Raz Dwa Trzy, której Prezydent już nie odsłucha.

 

     Z Panem Lechem Kaczyńskim miałam styczność na studiach. Przygotowywaliśmy się do debaty zainicjowanej przez prof. Wojtaszczyka na UW. Byliśmy podzieleni na grupy, nam przyszło w udziale reprezentować PIS. Grupa do której należałam, wydelegowała mnie, abym zadzwoniła do Lecha Kaczyńskiego i zaprosiła go do wywiadu. Zgodził się od razu! Wybraliśmy się z kamerą do Sejmu. Był sympatyczny, ale też czasami nieobecny, zamyślony. Odebrałam go jako człowieka idei, nie przejmującego się komercyjnym bytem i realiami. Ktoś do niego zadzwonił podczas  naszej rozmowy

 i słyszeliśmy jak Lech Kaczyński zabawnie zapytał - A co to jest paintball? Wywołało to uśmiechy na twarzach naszej grupy.

Zerknęłam na wywiad z Pierwszą Damą w necie, który żyje teraz własnym życiem. Tytuł w oryginale brzmiał „Kawa z prezydentową”, ktoś ostatnio dopisał „Ostatnia kawa z prezydentową”.

     Kto by się spodziewał…

Pani Izabela Tomaszewska zginęła wraz z Parą Prezydencką i innymi pasażerami samolotu.

 

    Wywiad został przeprowadzony dla magazynu ESSENCE, z którym współpracowałam w tamtym czasie i ukazał się w wydaniu czerwcowym 2008 roku.

    Maria Kaczyńska wypowiedziała się również na łamach magazynu Region Europy w związku z uhonorowaniem jej przez Holendrów nowym gatunkiem tulipana. Po raz pierwszy spotkałam ją na uroczystości poświęconej właśnie temu wydarzeniu w Ambasadzie Królestwa Niderlandów.

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wywiady Inni autorzy Jutro będziemy szczęśliwi