Rozmowa z Sylwestrem Skórą, autorem programu radiowego "O nas, dla nas", emitowanego w Chicago, kandydatem do Sejmu RP z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego
Jak zrodziła się myśl o kandydowaniu do Sejmu?
Polityką interesuję się od wielu lat. Nigdy nie ukrywałem, że miałem plany i marzenia, aby takie wyzwanie podjąć. Dziś okoliczności w moim życiu prywatnym i zawodowym sprawiły, że jest to możliwe.
Dlaczego PSL?
PSL to jedyna polska partia polityczna, która zdecydowała się umieścić polonijnych kandydatów, w okręgu warszawskim, w którym głosy oddają Polacy mieszkający za granicą. Na pierwszych trzech miejscach będą przedstawiciele Polonii świata. Kandydatem z numerem pierwszym jest Władysław Kozakiewicz, mistrz olimpijski w skoku o tyczce na olimpiadzie w Moskwie, zapamiętany jako autor słynnego "gestu Kozakiewicza". Ja startuję z numerem drugim, a z numerem trzecim Urszula Górska, córka legendarnego trenera reprezentacji Polski Kazimierza Górskiego. To PSL zaprosił nas na swoje listy.
Polskie Stronnictwo Ludowe od 1989 roku nie zdobyło nigdy w Warszawie żadnego mandatu...
Tak, to prawda. Wystawienie nas na liście warszawskiej to sposób na przełamanie tej "tradycji". Władze PSL doszły do wniosku, że skoro trudno walczyć o mandat w Warszawie własnymi siłami, to może uda się siłami Polonii mieszkającej na całym świecie i głosującej w wyborach. To też zachęcenie Polonii do udziału w wyborach i głosowaniu na swoich kandydatów.
Identyfikuje się pan z linią programową Polskiego Stronnictwa Ludowego?
Nie jestem członkiem PSL, jedynie kandyduje z listy tej partii do Sejmu. PSL jest liczebnie największą partią polityczną w Polsce, ma najbardziej rozbudowane struktury w całej Polsce. Jak wytłumaczyć poparcie dla tej partii tylko w granicach 6 do 8 proc.? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Może wynika to z faktu, że partia ta postrzegana jest głównie jako partia elektoratu wiejskiego, popularna w mniejszych miejscowościach. PSL szuka swojego elektoratu w mniejszych miejscowościach i na wsi. Natomiast w dużych ośrodkach miejskich dominują inne partie.
Jak w takim razie ocenia pan swoje szanse na zwycięstwo?
Swoje szanse oceniam ostrożnie i optymistycznie. Mam taką zasadę, że jeżeli zabieram się do jakiegoś projektu to zawsze ten plan, czy projekt, udaje się zrealizować. Na dzień dzisiejszy jestem na wysokim, drugim miejscu listy wyborczej, dużej, rozpoznawalnej partii politycznej w Polsce. Jestem kandydatem Polonii i będę przekonywał tych, którzy zdecydują się oddać głos w wyborach, aby zagłosowali na mnie. Będę osobą, która w polskim sejmie będzie reprezentować Polonię Amerykańską, która na dzień dzisiejszy nie ma swojej reprezentacji w parlamencie polskim. Jeżeli Polonia amerykańska i kanadyjska zauważy, że idąc do głosowania, może mieć własnego przedstawiciela, moje szanse są duże. Reprezentant Polonii w parlamencie podniesie prestiż naszego środowiska. Polonia ma bierne i czynne prawo wyborcze. Możemy nie tylko głosować, ale także być wybierani zarówno do Sejmu jak i do Senatu RP. Marzy mi się aby Polonia Amerykańska, której częścią jestem od 25 lat, miała swojego przedstawiciela, a może nawet dwóch, tak jak ma to zagwarantowana np. mniejszość niemiecka w Polsce.
Czynny udział Polonii w polskim życiu politycznym nie jest oszałamiający. Jak zamierza Pan zabiegać o głosy wyborców?
W Chicago działają radiostacje nadające program całodobowy w języku polskim, mamy polskią telewizje, gazety, tygodniki. Wokół tych mediów toczy się życie Polonii. Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych, którzy chcą przenieść się na stałe do Polski, pobierać tam świadczenia emerytalne czy prowadzić działalność biznesową napotykają na wiele trudności. Stąd jakby naturalne dążenie do tego aby mieć swoich przedstawicieli, ludzi, którzy rozumieją jedną i drugą rzeczywistość. Mogą udzielić informacji, wsparcia, pomocy. To patrzenie świadome w przyszłość. Jestem przekonany, że w interesie Polonii jest posiadanie własnego przedstawiciela.
Jaki jest pana program wyborczy?
Bardzo podoba mi się hasło wyborcze PSL "Człowiek jest najważniejszy". Dla mnie też człowiek jest najważniejszy. Od dwudziestu jeden lat, w swoim programie radiowym, staram się rzetelnie informować i pomagać ludziom na tym buduje zaufanie. Nadal chce pomagać ludziom, ta idea się nie zmienia. Problemy, w które chciałbym się zaangażować to: renty, emerytury, edukacja. Mam pomysł utworzenia preferencyjnych warunków dla studentów np. ze Stanów Zjednoczonych, którzy chcieliby studiować w Polsce. Panuje obiegowa opinia, że biznes w Polsce robi się bardzo trudno, jest wiele skomplikowanych procedur. Chciałbym aby to zostało uproszczone, aby stworzono coś na miarę ochronnego parasola dla biznesmenów, którzy zdecydują się zainwestować swoje finanse w Polsce. To może być zorganizowane na poziomie departamentu ministerstwa gospodarki, którego szefem jest urzędujący vice premier Waldemar Pawlak. Pomysłów mam dużo, ale wiem, że od czegoś trzeba zacząć.
Zakładając hipotetycznie, że dostanie się pan do Sejmu, jak widzi pan praktyczne możliwości realizacji swoich pomysłów?
Nie chciałbym uprzedzać faktów. Już zabierałem głos na konferencji wojewódzkiej PSL i przedstawiałem niektóre postulaty, uczestniczyłem w konferencji prasowej po konferencji i też przedstawiałem problemy, o których mówiłem wcześniej. Te kwestie dodatkowo włączył do swojego przemówienia marszałek Adam Struzik. Na konwencji krajowej PSL Waldemar Pawlak osobiście wspominał o tych kwestiach. Te tematy już zostały zauważone, skomentowane i niejako przyjęte do programu. Będę czuwał aby, te słowa nie pozostały tylko na papierze, ale aby część z nich w najbliższej przyszłości została zrealizowana.
Jak będzie wyglądała pana kampania wyborcza?
Moja kampania wyborcza jeszcze się oficjalnie nie zaczęła. Oczywiście mam już pełen plan działań. Już powstał Komitet Wsparcia Sylwestra Skóry w wyborach do Sejmu zrzeszający biznesmenów, działaczy i przyjaciół, którzy mnie popierają. Podczas kampanii zamierzam odwiedzić inne amerykańskie stany, gdzie są duże skupiska polonijne i gdzie będą obwodowe komisje wyborcze. Będę uczestniczył we wszystkich możliwych spotkaniach z wyborcami, odpowiadał na ich pytania i przekonywał do poparcia mojej kandydatury. Kampanie wyborczą będę prowadził także w Warszawie. Mam tam wielu przyjaciół i kolegów z czasów studiów w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (dzisiejsze SGH). Wiem, ze mogę liczyć na wsparcie centrali PSL. Razem walczymy o pierwszy, historyczny mandat Polskiego Stronnictwa Ludowego w okręgu warszawskim. Spotkałem się z Frankiem Spulą, prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej, i liczę na poparcie Polonii.
ROZMAWIAŁA: MAŁGORZATA PTASZYŃSKA
http://www.dziennik.com/












