W tym roku kryzys światowy dotknął bardziej dotkliwie polskie rodziny. Do Ośrodków Pomocy Społecznej zaczęli przychodzić także petenci z rodzin, w których zawsze jakoś starczyło do pierwszego. Media informują, że na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia przeciętna rodzina będzie musiała wydać ponad osiemset złotych. W żadnym z polskich domów, nie powinno zabraknąć na stole tradycyjnego karpia. Kilogram ma kosztować ponad dwadzieścia złotych. Co bardziej przezorni mieszkańcy gminy oszczędzaja benzynę i częściej niż kiedyś zostawiają swoje pojazdy na skalskim rynku w dalszą drogę przesiadając się na busy. Pracownicy stacji benzynowych prognozują, że cena litra benzyny bezołowiowej może w tym roku jeszcze dojść do sześciu złotych. Większość mieszkańców gminy aby przeżyc zimę zakupiła opał już latem. Ci, którym zabrakło za tonę średniej jakości węgla muszą zapłacić ponad siedemset zlotych. Właściciele składów węgla niechętnie zgadzają się na sprzedaż pół tony i kręcą nosem, gdy ktoś prosi o pięćdziesięciokolowy worek za trzydzieći złotych. Jak w tym roku Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Skale mógl pomóc mieszkańcom borykającym sie z problemami finansowymi? O tym rozmawiamy z kierownikiem Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skale, Panią Beatą Bednarczyk.
Red: W tym roku mimo kryzysu pomoc społeczna dostała jeszcze mniej pieniędzy na pomoc. Jak sobie poradziliście?
Kier B. Bednarczyk: Dostaliśmy aż o dwadzieścia procent środków mniej na zasiłki stałe. To rzeczywiście duża różnica. Na szczęście udało nam się zorganizować pomoc. Dostaliśmy także żywność. To podreperowało wielu naszych klientów, choć oczywiście nie załatwiło całkowicie problemu biedy. Od pięciu lat kryterium dochodowe na rodzinę nie poszło w górę. Na osobę w rodzinie przypada nadal 351 złotych. W przypadku osób samotnych od siedmiu lat to kwota 477 złotych.
Red: Wiele mówi się o bardzo modnych projektach unijnych. Czy w tej gminie zdały one egzamin? Udało się pomóc mieszkańcom?
Kier: O tak. Już drugi rok razem z gminą Wielka Wieś realizujemy Projekt unijny "Gminy Wielka Wies i Skała szansą dla wszystkich"
Red: Co to oznacza w praktyce?
Kier: Pomagamy tym, którzy są naszymi klientami, mają niskie dochody lub nie pracują i poszukują zatrudnienia.W tym roku w projekcie brało udział osiemnaście osób, a dwunastu z nich opłaciliśmy kursy zawodowe. Dużym zainteresowaniem cieszył się kurs opiekunki, prawa jazdy kategorii C i kurs księgowej. Dostaliśmy także środki na kształcenie dla pracownika zakwalifikowanego jako pomoc dentystyczna. Bez ukończenia specjalistycznego kursu, taka osoba nie miała by szans na podjecie pracy.
Red: To nie są kursy tylko dla "papierka"?
Kier: O ile wiem z poprzednich doświadczeń, ci którzy ukończyli kursy bardzo rzadko wracają do nas. Starają się walczyć samodzielnie o byt choć nie jest im łatwo. Mają pracę, więc wolą liczyć na siebie. Prowadzimy już nabór na nowy rok. Zgłosiło się do nas siedem osób.
Red: Kto może ubiegać się o udział w projekcie?
Kier: Nasi klienci, którzy mają niskie dochody i bezrobotni. Ten projekt prawdopodobnie będzie przedłużony do roku 2013. Chcemy aby z niego skorzystało jak najwięcej osób.
Red: Gdzie tak naprawde przydały by się pieniądze?
Kier: Zdecydowanie jestem za dożywianiem dzieci w szkołach. Uważam, że wszystkie dzieci powinny mieć w szkołach ciepły posiłek. Czasy się zmieniły, w większości szkół nie ma już pracujacych na wysokichobrotach kuchni. Jest catering i wiem, że zdaje on egzamin.
Red: W tym roku dzieciaki dostały także prezent unijny...
Kier: Tak dwa razy. Z pieniędzy unijnych udało nam się zorganizować dwa pikniki dla najmłodszych: latem w Minodze i teraz w Skale. Frekwencja była duża, troche radości i zabawy było. Bieda biedą ale o dzieciakach pamiętać zawsze trzeba. W końcu dzieciństwo to jeden z ważniekszych okresów w życiu. Powinniśmy dbać o to aby nie było ono "szare". Dziecko niekoniecznie rozumie, gdy słyszy od rodzica "na to lub na tamto nie ma pieniędzy". Na piknikach przygotowaliśmy bardzo dużo atrakcji,
wszystkie za darmo dla dzieci. Nie możemy spełniać ich wszystkich marzeń więc chociaż tyle. Wiem, że się podobało.
Red:Tegoroczny kryzys dotknął wiecej rodzin, do których bieda nie zaglądała.
Kier: Jesteśmy przyzwyczajeni do poglądu, że z pomocy opieki korzystają panowie spod budki z piwem a to nie prawda. Panów , którzy oblegają skalski rynek i proszą o złotówkę na piwo z naszej pomocy korzysta naprawdę niewielu. Mitem też jest pogląd, że dajemy pieniądze tylko rodzinom dysfunkcyjnym borykającym się z problemem alkoholu. Pomagamy także wielodzietnym. Rodzicom brakuje pieniędzy na książki i dojazdy do szkoły ich dzieci. Sama mam syna i doskonale znam ten problem z autopsji. Dziennie na przejazd do szkoły dwanaście złotych, miesięcznie wychodzi dwieście dwadzieścia złotych, a wcale nie uważam się za rodzinę dysfunkcyjną.
Red: Czego powinniśmy sobie życzyć na nadchodzące Święta?
Kier: Przede wszystkim zdrowia i mimo wszystko pieniędzy. Bez nich żyć się nie da.













