Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Przełamując mury milczenia

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 

Mirek Suchodolski
Mirek Suchodolski
Opisywanie ludzi czynu nie zawsze musi być wychwalającym daną jednostkę peanem. Są po prostu tacy ludzie, których życie mówi samo za siebie. Takie prowadzi właśnie pan Mirek Suchodolski. Choć od lat utrzymuje się z małej renty i na skutek tragicznego wypadku sprzed 20 lat ma problemy ze zdrowiem, nie przeszkadza mu to pomaganiu ludziom. I nie chodzi tu bynajmniej o organizowanie medialnych akcji charytatywnych czy dary finansowe. Pan Mirek od dawna z pasją angażuje się poszukiwanie ludzi zaginionych. A to wszystko za pomocą swojego komputera i ogromnych pokładów dobrej woli. Jak mówi, pewnego popołudniowego dnia obudził się z przeświadczeniem ,że musi kupić komputer. Mimo kompletnego braku rozeznania w tego rodzaju technologiach, wsiadł w taksówkę i pojechał. Nie był jednak wstanie sam nauczyć się obsługi laptopa, którego zakupił.

 



-Kierowca taksówki powiedział że wśród taksówkarzy w ich korporacji jest spec od komputerów i chętnie mi pomoże.Kierowca zadzwonił do tego kolegi, i zapytał czy znalazłby trochę czasu żeby mi pomóc.Kolega się zgodził i przyjechał do mnie. Okazało się że zrobiliśmy błąd bo kupiliśmy Linuxsa, a ja z jedną ręką nie dam sobie z nim rady. Wrócił ze mną do tego sklepu i jako fachowiec polecił Windowsa, dopłaciłem parę zł. i wróciliśmy do domu - opowiada pan Mirek.

To wtedy pierwszy raz zetknął się z portalami społecznościowymi i Naszą Klasą, gdzie rozpoczęła się jego przygoda z zaginionymi. Zaczął kopiować zdjęcia osób zaginionych i wklejać na swój profil na NK.Z jakimś czasem, pod zdjęciami czy w profilu pojawiały się podziękowania i gratulacje, od ludzi, których nawet nie znał. Od czasu do czasu ktoś wysłał mu miły prezent na naszej-klasie. Takie były i są nadal, oznaki wdzięczności za pomoc w poszukiwaniu zaginionych. Na te wszystkie wyrazy szacunku i wdzięczności, pan Mirek mówi spokojnie:


-Często ludzie dziękują za pomoc, wtedy odpowiadam-nie dziękuj w polu odrobisz, a że pola nie mam to najważniejsze że udało się pomóc.

Nie da się jednak nie dziękować. Szczególnie w przypadku pani Danuty Chrapliwej, która przez 18 lat poszukiwała swojego zaginionego brata, Tadeusza Kukulskiego. Choć znali się od jakiegoś czasu, dopiero później pan Mirek dowiedział się, iż pani Danuta od lat szuka zaginionego brata.Dowiedział się wszystkiego o panu Tadeuszu i kilka dni później zdjęcie zaginionego wraz z danymi widniało już na profilu Zaginieni. W tym roku pan Tadeusz odnalazł się po 18 latach poszukiwań.

- Nie odzywał sie ponieważ nie znał mojego numer telefonu ani adresu -mówi pani Danuta Chrapliwa, siostra odnalezionego.

Przez te wszystkie lata ukrywał sie przed grupą narkomanów i złodziei , którzy zmuszali go do kradzieży, a pieniądze zabierali i przeznaczali na narkotyki. Nie chciał skończyć w wiezieniu lub stać się narkomanem, więc uciekł stamtąd i zaszył się w malutkiej wiosce.Mimo tylu lat nieobecności i rozłąki z bratem pani Danuta wierzyła w to, że żyje, choć bywały momenty zwątpienia. Pan Mirek przez ten czas podtrzymywał ją na duchu, pomagał jak mógł.


-On nie tylko pomaga w poszukiwaniach, wspiera duchowo, a to jest bardzo ważne. Cenię sobie bardzo przyjaźń z Mirkiem i cenię Go jako człowieka-mówi szczęśliwa pani Danuta.

Choć oczywiście nie tylko jemu należą się gratulacje za pomoc w odnalezieniu pana Tadeusza, nie wątpliwie ma on w tym czynie swój wkład.Media o dziwo przemilczały to jakże niezwykłe wydarzenie. Bo czy codziennie udaje się znaleźć zaginionego po 18 latach poszukiwań? Na pewno nie. W wyczuleniu się na ludzkie cierpienie i empatii, pan Suchodolski nauczył się także w wojsku, do którego udało mu się dostać symulując, mimo choroby.

-Odpowiedzialność za życie innych pomogła w psychice, trzeba mieć oczy dookoła głowy i w d... też - mówi pan Mirek o swojej przygodzie z wojskiem.


Dziś stara się robić co w jego mocy. I udowadnia, że wiele można robić siedząc jedynie za biurkiem przy laptopie. I nawet przy nim udało mu się nabyć kontuzjidwa lata temu wstając od biurka złamał nogę. Zdrowie nie zawsze mu dopisuje, często zdarzają się i bóle. Ale jak mówi praca dla ludzi pozwala mu o nim zapomnieć. Sam jednak nie lubi litości, bo mówi, że robi to co zawsze czuł, że musi robić i nie ważne czy zdrowie dopisuje czy też nie.

-Po wypadku lekarze dawali mi 20 min. życia, a w bólu i cierpieniu żyję już 20 lat. Prosiłem Boga, żebym nie leżał cały czas tylko żebym mógł pomagać. I udaje mi się- mówi skromnie o sobie pan Suchodolski.Nie wszędzie jednak jego działalność spotyka się z aprobatą. Chce nadal poruszać się w tej tematyce i pisać artykuły o osobach zaginionych na serwisy dziennikarstwa obywatelskiego, ale jak sam twierdzi pisarzem nie jest, a wiele z jego materiałów odrzucanych jest z powodu błędów interpunkcyjnych. Stara się pisać krótko, bo im dłuższe teksty tym trudniej o ich publikacje.

Zdarza się też, że materiały są odrzucane z powodu samej tematyki.Wytłumaczenie-to nie jest portal dla osób zaginionych. Jest to jednak specyficzny rodzaj działalności obywatelskiej i ci, którzy zajmują się poszukiwaniami osób zaginionych wiedzą, że im więcej zdjęć zaginionych tym lepiej. Nie ma się co oszukiwaćnie wszędzie znajdzie się sprzymierzeńców, choćby nie wiem jak piękne i wzniosłe rzeczy się robiło. Najważniejsze, że pan Mirek mimo wszystko nadal robi to co uważa za słuszne i co najważniejsze jest jednocześnie wspaniałym dowodem na bezinteresowną pomoc innym.

                                                                                   Agnieszka Pawłowska

Tagi:

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wywiady Inni autorzy Przełamując mury milczenia