ROZMOWA. Z JANEM SŁOWIŃSKIM, dyrektorem artystycznym krakowskiego XII Festiwalu Muzyki Tradycyjnej Rozstaje, o rozpoczynających się w niedzielę koncertach
W ramach tegorocznego festiwalu wystąpi reaktywowany zespół Muzykanci, który Pan współtworzy z żoną Joanną...
- Po pięciu latach spotkaliśmy się w nowohuckim Teatrze Łaźnia Nowa, podczas Festiwalu Śmierci; i to przy tej okazji, jakby na przekór nazwie, my ożyliśmy - i to do tego stopnia, że graliśmy przez pięć godzin, nie powtarzając żadnego utworu. Okazało się, że z grą jest jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina. I spodobało się nam na tyle, że kwartet Muzykanci znów gra. Zatem pogramy w sobotę w Fabryce, przywołując atmosferę staroświeckich pohulanek.
- Zacząłem od Muzykantów, ale może wypadało zacząć od gwiazd, które zabłyszczą w tę niedzielę na Rynku, a będą to dwa uznane zespoły romskie...
- Zwłaszcza ten, który wystąpi o godzinie 20.30 - rumuńska Mahala Rai Banda. To niezwykle energetyczne połączenie brassbandu z energią cygańskich zespołów smyczkowo-cymbałowych. 11 osób na scenie. Zespół to nietypowy; wyrósł z tradycji ludowej, natomiast jego członkowie to w większości muzycy zawodowi, co dodaje tej muzyce szczególną wartość i nową jakość. Są spontaniczni i żywiołowi, co wspierają profesjonalizmem w najlepszym znaczeniu tego słowa. A występując w wielu częściach świata adaptują motywy południowoamerykańskie, iberyjskie, orientalne...
- Zacznie o godzinie 19 kwintet Terne Čhave z Czech...
- Jeden z najlepszych i odnoszących największe sukcesy romskich zespołów tego kraju, acz tworzą go nie tylko Cyganie. Grają świetnie, z ogromną energia, zatem myślę, że zabawa na Rynku będzie przednia. Z uwagi na tempo ich muzyki mówi się nawet, że to cygański rock'n'roll, czyli rom'n'roll!
- Po raz pierwszy pojawi się na Rozstajach tango...
- To już dwunasta edycja festiwalu; rozszerzamy formułę wychodząc w inne rejony muzyki tradycyjnej, także w inne rejony świata. To już nie może być jedynie Europa Środkowo-Wschodnia, od której zaczynaliśmy przed laty.
- Najpierw w piątek w PWST o godzinie 20 Pana żona i Maciej Miecznikowski w programie "Tango moderne"...
- Oboje czują się w tym repertuarze bardzo dobrze; w nowych interpretacjach i aranżacjach zabrzmią przedwojenne kompozycje mistrzów gatunku - Warsa, Golda, Białostockiego, Petersburskiego - do tekstów m.in. Tuwima czy Hemara. A polskie tango przeżywalo wtedy eksplozję; firma Syrena Record nagrała w latach 20. i 30. tamtego wieku ponad 1200 utworów sygnowanych jako tanga. Będzie to zarazem znakomite preludium do koncertu niedzielnego, też w PWST, kiedy to wystąpi wirtuoz bandoneonu Argentyńczyk Daniel Binelli, muzyk, który występował jako drugi bandoneonista w sekstecie Astora Piazzolli. Kwintet współtworzą też krakowski kontrabasista Grzegorz Frankowski, prekursor stylu tango nuevo w Polsce, pianistka Polly Ferman (USA), gitarzysta Maciej Mąka i skrzypek Paweł Wajrak. Zagrają tak tradycyjne tanga argentyńskie, tanga Piazzolli, jak i kompozycje Binellego oraz Frankowskiego.
- Przedzieli te dwa koncerty w sobotni wieczór "Orient Express Orchestra".
- To bardzo ciekawy projekt - w sumie 11 muzyków, którymi kieruje, całość aranżując, Mikołaj Blajda.
- Krakowski muzyk, z którym od siedmiu lat współpracuje Pana żona Joanna.
- I niemal cały zespół Joanny jest w to zaangażowany. Do tego kwartet smyczkowy Art Deco, perkusista ze Szwecji Fredrik Gille i dwaj znakomici muzycy bracia Mraihi z Tunezji - Amine i Hamza, znani z sal koncertowych całego świata. W przyszłości będzie z tego niezwykła płyta.
- Po raz pierwszy też w tym roku klubem festiwalowym będzie ulokowana w Podgórzu Fabryka (ul. Zabłocie 23).
- Odkrywamy to miejsce, nowe w Krakowie, w którym hale pofabryczne są adaptowane na sale służące kulturze. Niektóre już przejęli plastycy, inne adaptowane są na sale koncertowe.
- I właśnie w Fabryce przez cztery dni, od poniedziałku do czwartku, odbywać się będą warsztaty.
- Poprowadzą je członkowie budapeszteńskiego Zurgó, jak i Tanečny Dom Bratislava, czyli znane już w Krakowie zespoły Muzička i Draguni. Ludzie uwielbiają taneczne warszaty, zatem z największą przyjemnością znów zaprosiliśmy te zespoły. Będą też warsztaty prowadzone przez naszych przyjaciół z Poznania Alicję i Jacka Hałasów.
- Czyli drugą połowę Muzykantów.
- A nazwałem ich projekt "Między Wisłą a Dunajem", bo obok oberka i polki pojawią się bałkańskie kolo i tańce siedmiogrodzkie. Przy okazji zapowiem, że w październiku jako Stowarzyszenie Rozstaje inaugurujemy pokrewny projekt: Malopolski Dom Tańca, który będzie kontynuował spotkania z muzyką i tańcami Europy Środkowo-Wschodniej.
- Zamkną ostatni dzień warsztatów występy młodych polskich zespołów. To również nowy akcent.
- To swego rodzaju "rozstaje-off"; zaprosiliśmy te zespoły, wszystkie z Krakowa, bo świetnie grają i warto je pokazać. Poszerzają stylistyczną formułę festiwalu. Południca! - najbardziej zakorzeniony w motywach tradycyjnych, czasem sięga po pieśni żebracze. Zespół Duch - tworzą go muzycy Krakowa i Miechowa - sięga m.in. po poezję Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Wojaczka, Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej i oprawia ją energetyczną muzyką. Neon łączy brzmienia akustyczne i elektroniczne, Wyspiańskiego, Witkacego i Białoszewskiego.
- Nowe jest też to, że poza Rynkiem Głównym trzeba będzie płacić za bilety.
- Niestety. Ale, mając tak małą dotację, musimy nasz budżet ratować wpływami z biletów. Bez tego festiwal by się nie odbył. Ceny nie są wysokie: 20 zł do Fabryki lub karnet na całość 100 zł, 50 zł do PWST. Posiadacze karnetów będą też mieć ulgowy (10 zł) wstęp na koncerty w PWST.
- To dodajmy na koniec, że tym razem Rozstaje pojawią się nie od strony Ratusza, tylko obok kościoła św. Wojciecha. Też po raz pierwszy.
- Była kiedyś scena po tej stronie Rynku, ale nawałnica przerwała koncerty. Wtedy skryliśmy się w Rotundzie. Miejmy nadzieję, że pogoda będzie łaskawa. Jeśli nie - tym razem przeniesiemy koncert do Fabryki.
Rozmawiał WACŁAW KRUPIŃSKI
Link do strony:
http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1042061-od-tanga-po-rom-n-roll.html,0:pag:1,0:pag:2#nav0














