Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Polacy w Ameryce

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 



Rozmowa z Czesławem Czaplińskim, fotografem, dziennikarzem i reporterem

Skąd wziął się  pomysł wystawy „Polacy w Ameryce - 400 lat”?

POLACY w AMERYCE Nowy Jork fot.Cz.Czaplinski
POLACY w AMERYCE Nowy Jork fot.Cz.Czaplinski
Mógłbym
POLACY w AMERYCE fot.Cz.Czaplinski
POLACY w AMERYCE fot.Cz.Czaplinski
powiedzieć,  że myślałem o tym w kołysce, ale prawda jest taka, że po trzydziestu latach pobytu w Ameryce i stwierdzeniu historycznego faktu, że od pierwszego przyjazdu pięciu polskich emigrantów do Jamestown w Wirginii w 1608 r. minęło czterysta lat. Dla wielu ludzi jest to duże zaskoczenie, że już wtedy, gdy jeszcze nie było Stanów Zjednoczonych, byli tam Polacy, którzy przyczynili się do powstania rzemiosła, przekształconego potem w przemysł. A więc bez przesady można powiedzieć, że ci pierwsi, jak i później Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Puławski, Ignacy Jan Paderewski, aby wymienić kilku, mieli bezpośredni wpływ na współczesną potęgę Stanów Zjednoczonych.
Bardzo ważne było dla mnie, gdzie ta wystawa zostanie zaprezentowana. Bardzo się cieszę,  że tym miejscem, po prostu adekwatnym, jest Muzeum Wychodźstwa Polskiego im. I. J. Paderewskiego w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Jeśli do tego dodać, że 6 listopada mija 150. rocznica urodzin Ignacego Jana Paderewskiego, to wymarzony termin i miejsce.
Wystawa jest podzielona na dwie części. Połowa prac jest prezentowana w Podchorążówce, a połowa na ogrodzeniu ogrodzenia Łazienek Królewskich, w obu częściach można zobaczyć zdjęcia tych samych ludzi, ale inne, na czym polega podział?
Wystawa w Muzeum Wychodźstwa Polskiego i na ogrodzeniu Łazienek Królewskich, naprzeciwko Urzędu Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich, wzajemnie się uzupełniają i trzeba je obydwie zobaczyć. Oprócz ponad stu portretów wybitnych polskich malarzy, pisarzy, poetów, architektów, aktorów, wynalazców, naukowców zawiera również zdjęcia z Jamestown, gdzie przyjechali pierwsi polscy osadnicy, West Point gdzie był Kościuszko oraz Nowy Jork gdzie mieszkają wybitni Polacy.  

 

 

 



Przyjechał  Pan 30 lat temu do Stanów Zjednoczonych 30 lat temu, od razu zaczął Pan robić zdjęcia mieszkającym tam Polakom, dlaczego?

Tak, zaraz po przyjeździe do Nowego Jorku w 1979 r. zacząłem podróżować i fotografować wybitnych Polaków w Nowym Jorku, Chicago, San Francisco. Zawsze ludzie najbardziej mnie interesowali. W Ameryce każdy przyjechać skądś, jeśli nie osobiście, to jego ojciec czy dziadek. Uważałem, że Polacy do tego się znakomicie nadawali, a do tej pory nie było takiej inicjatywy. Muszę powiedzieć, że nie było to łatwe, ale cieszę się, że to zrobiłem, gdyż zachowałem dla przyszłych pokoleń wybitnych przedstawicieli emigracji wojennej. Pierwszą wystawę portretów Polaków oraz Amerykanów polskiego pochodzenia zrobiłem w Polskim Instytucie Naukowym w Nowym Jorku w 1981 r.  Każdego roku połowę  czasu spędza Pan w Polsce, a drugą  w Ameryce, czym różnią się  Polacy mieszkający w kraju od tych ze Stanów Zjednoczonych? Mieszkając w Ameryce zaczynamy cenić czas. Mówiąc, czas to pieniądz, mamy co innego na myśli w Ameryce i Polsce. Chociaż muszę powiedzieć, że w ostatnich latach Polska się bardzo zmienia. Wielu Polaków zaczyna przenosić się do Polski czasowo lub na stałe. Tak było z Janem Nowakiem Jeziorańskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Fangorem czy Januszem Głowackim, którzy po wielu latach w Ameryce przenieśli się do Polski, więc chyba po odzyskaniu przez Polskę niepodległości te różnice się zacierają.

Czy potrafi Pan powiedzieć  ilu Polakom zrobił Pan zdjęcia?

Kilkadziesiąt tysięcy zdjęć, grubo ponad tysiąca osób, zresztą ciągle dochodzą nowe.

Z jakim zawodem porównałby Pan zawód fotografa?

Fotografowanie ma coś wspólnego z psychologią. Robiąc zdjęcie pragnę ukazać nim charakter człowieka, jego emocje lub ulotność chwili. Najtrudniej jest określić moment kiedy należy nacisnąć spust migawki, bo często ułamek sekundy decyduje o uzyskanym efekcie, więc z tego punktu widzenia robienie zdjęć przypomina pracę strzelca wyborowego. Często fotograf staje się powiernikiem tajemnic, podobnie jak ksiądz w czasie spowiedzi.

Czym się  Pan kieruje podejmując decyzję, że komuś będzie Pan robił zdjęcia?

Staram się wybierać  ludzi, którzy coś osiągnęli, mających pasje życia i tworzenia.

Czy ktoś  odmówił Panu zgody na robienie mu zdjęcia?

Raczej było tak, że spóźniłem się, osoba umarła. Żałuję, że nie zdążyłem zrobić portretów Zbigniewowi Herbertowi, nie mówiąc już o tym, że za późno się urodziłem aby sfotografować Pablo Picasso.

Czy była sytuacja, kiedy Pan odmówił komuś  zrobienia zdjęcia, kto Pana o to poprosił?

To się zdarza, prowadząc kilka projektów wystawienniczych, wydawniczych i filmowych równocześnie, mam ograniczony czas na fotografowanie. Wybieram więc tylko najciekawsze projekty.

Czy zrobił  Pan zdjęcia, których nigdy Pan nie opublikuje?

Nie lubię mówić  nigdy, mam zdjęcia, które nie zostały opublikowane z różnych względów. Często zresztą jest tak, że z jakiegoś względu np. aktor wystąpi w filmie, który zdobędzie Oscara i zaczyna się nowe życie zdjęć. W zdjęciach ludzi znakomitą perspektywą jest 20-30 lat, wtedy nabierają szlachetnej patyny. Wystawa „Polacy w Ameryce – 400 lat” w Muzeum Wychodźstwa Polskiego będzie otwarte do końca czerwca 2011 roku, ale z pewnością pracuje Pan nad jakimś nowym projektem, nad jakim?
Jestem trochę przesądny i nie chciałbym zapeszać, ale mogę powiedzieć, że jak zwykle pracuje nad kilkoma projektami równocześnie. Powiem tyle, że przyszły rok, to Rok Czesława Miłosza, którego znałem i fotografowałem, zresztą dwa portrety będą na wystawie. W przyszłym roku mija dwadzieścia lat od śmierci mojego przyjaciela, wybitnego pisarza Jerzego Kosińskiego, w tym roku ukazała się sztuka o nim „Przejścia nie ma”, którą napisałem razem z Pawłem Salą. 11 września 2011 r. będzie dziesiąta rocznica tragedii w Nowym Jorku. Poszedłem również śladami wybitnych postaci, ale nie chce tu zdradzać kogo.

Dziękuję  za rozmowę.

 

 

Rozmawiała Jolanta - Maria Budniak

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wywiady Jolanta - Maria Budniak Polacy w Ameryce