Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Fajnie jest dzielić się szczęściem

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dzielić się szczęściem, to… wielkie szczęście

Lauerat nagrody światowego Dnia Poezji
Lauerat nagrody światowego Dnia Poezji
Rozmowa z Juliuszem Erazmem Bolkiem – „certyfikowanym”  poetą

 - Otrzymał  Pan prestiżową Nagrodę  Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO, które to już  wyróżnienie za działalność literacką?

- Nie jest autorem obsypywanym nagrodami. Prawdę mówiąc nigdy o to nie zabiegałem, a nawet nie bardzo się interesowałem tymi sprawami. W tym roku oprócz nagrody, o której Pani wspomniała, otrzymałem tytuł Autora Roku przyznany przez portal internetowy www.miastoliteratow.com . Okazało się, że wyróżnienia są ważne. Bardzo wpłynęły na moje życie. Wiele osób, które wiedziało, że zajmuję się pisaniem nie traktowało mnie poważnie. Kiedy dostałem nagrodę słyszałem takie opinie w stylu „Julek, myślałem, że Ty tak sobie piszesz, a Ty jesteś Poetą!”. Wynika z tego, że ludzie potrzebują etykietek i certyfikatów, bez tego mają trudność w rozpoznawaniu rzeczywistości.

- Czy artystycznie coś się zmieniło?

- Jeśli chodzi o pisanie to robię swoje, raz mam tak zwane natchnienie, a raz nie. Bardzo mnie cieszy otrzymana statuetka „Złote Pióro Feniksa” – wygląda imponująco, no i dla mnie ważne jest, że ona jest związana z magicznym ptakiem, który kojarzy się z odradzaniem. Ponad to zaczęto zapraszać mnie na zagraniczne imprezy literackie. Byłem ma Łotwie na Zjeździe Pisarzy Europejskich, na Festiwalu Poezji Słowiańskiej w Bułgarii, gdzie miałem nawet spotkanie z Prezydentem tego kraju. Ostatnio reprezentowałem Polskę na Światowym Festiwalu Poezji w  Macedonii. To zdaje się najważniejsza i najstarsza impreza tego typy. Uczestniczenie w takich wydarzeniach to okazja do bardzo ciekawych spotkań z pisarzami z całego świata, które są bardzo pouczające.

- Czy Abrakadabra różni się od pozostałej pańskiej twórczości?

- Wydaje mi się,  że nie wiele się różni. Mnie to trudno oceniać. Według wydawcy i krytyków, książka wpisuje się w nurt „realizmu magicznego”, cokolwiek to znaczy. Poezja z racji posługiwania się metaforami i porównaniami i innymi środkami stylistycznymi automatycznie nie jako ma coś wspólnego z realizmem magicznym. Takie utwory jak „Diabeł”, „Pięćdziesiąt sześć”, „Neony”, „Złota żyła”, „Stary dom”, „Rybo”, „Ja”, „Łapy niedźwiedzia”, „Koty”, „Narodziny”, „Nadchodzisz nocą”, „Dali”, „Brzozy” rzeczywiście można uznać za utrzymane w konwencji realizmu magicznego. Zdradzę, że robocza nazwa tego zbiory wierszy nosiła tytuł „Bajki”, potem zmieniony na „Magia”, a ostatecznie na „Abracadabra” to też dowód, że chciałem, aby była to książka nawiązująca do tego czego nie da się uchwycić wyłącznie racjonalnym myśleniem.

- Czy tworząc, „uprawiając poezję , to coś  w rodzaju , jak „wyzwolenie  siebie z niemocy, bezradność, czy też pokazania światu o swoim szczęściu?

- Poeci rzadko piszą  kiedy są szczęśliwi, prawdopodobnie nie maja wtedy na to czasu. Większość wierszy jest poświęcona jakimś nieszczęściom czy tragediom. Osobiście staram się pisać też optymistyczne albo chociaż humorystyczne utwory. Fajnie jest się dzielić swoim szczęściem z innymi.

- Czym dla Pana jest poezja?

- To chyba fragment mojego życia, albo nawet moje życie jest fragmentem poezji. W ten sposób wyrażam swoje przemyślenia, a nawet próbuję wpływać  na rzeczywistość.

- Człowiek rodzi się poetą, czy przychodzi taki moment…?

- Zapewne przychodzi taki moment. O tym, że umiem pisać wiersze wiedziałem jak miałem osiem lat, bo wtedy napisałem, a raczej podyktowałem swój pierwszy wiersz. Kiedy to się stało uznałem, że czas się zająć innymi sprawami. Później okazało się, że nie wiele jest innych rzeczy, które potrafię.

Skąd pomysły dla formy przekazywania swojej twórczości (pisanie na serwetkach, wystawy)?

- To stara historia. Jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku ogłosiłem manifest artystyczny „Już od dziecka cierpiałem na gigantomanię”. Zawarłem w nim tezę, że „wiersze są zamieszczane w książka-trumnach i przechowywane w regałach-grobowcach” (to była epoka przed internetowa). Generalnie chodziło mi o to, że potencjalni czytelnikom bardzo trudno spotkać się z poezją. Uznałem, że istniej wiele metod przybliżenia poezji wydobycia ich z książek czy nieznanych stron internetowych. I miałem na to różne pomysły: plakaty poetyckie wieszane na przystankach komunikacyjnych, wiersze na serwetkach, koszulkach, kartki świąteczne z poezją, wiersze malowane na jezdniach, wyświetlane w przestrzeni z wykorzystaniem laserów. Wymyśliłem i opatentowałem własna formę książki „bodybook” czyli książkę, którą można powiesić na szyi. W zeszłym roku powstał pierwszy teledysk do mojego wiersza, a w tym roku kilka następnych. To wymagało zaangażowania wielu osób. Bardzo się z tego cieszę, bo ludzie poświęcają się dla spraw, które wewnętrznie uznają za ważne, więc jeśli moje wiersze uznali za takie to jest mi bardzo miło, bo to oznacza, że moje pisanie ma sens.

Dalsze pomysły na twórczość?

- Mam kilka projektów, które chciałbym zrealizować, ale jak to mówią, jeśli chcesz rozśmieszyć  Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach, będzie się śmiał  przez tydzień. Zobaczymy, czy moje plany uda mi się zrealizować. Jestem katastrofistą, więc przyjmuje zdarzenia takie jakie są i nie usiłuję się kopać z losem.

Czy poezja pomogła…pomaga Panu w życiu?

- Hmmm. Nie odnoszę takiego wrażenia, chociaż trudno mi sobie wyobrazić moje życie

bez poezji. Tak tego nie postrzegam. Pewne jest natomiast, że bez poezji moje życie byłoby dużo bardziej   ubogie.

Czy każdy Pana zdaniem może pisać, tworzyć?

- W mojej opinii każdy, kto umie pisać, posiada pewną wrażliwość i kulturę literacką. Jak obserwuję życie artystyczne odnoszę wrażenie, że bardzo wiele osób ma lub uważa, że ma takie predyspozycje. Ważne jest jednak aby byli czytelnicy twórczości. Bez nich pisze się na Berdyczów. 

Z Juliuszem Erazmem Bolkiem – „certyfikowanym”  poetą rozmawiała Jolanta-Maria Budniak

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wywiady Jolanta - Maria Budniak Fajnie jest dzielić się szczęściem