Wywiad Mirosława G. Majewskiego z Wiktorem Zborowskim
MM: Dziękując, że zgodził się Pan na ten wywiad, pozwolę sobie na standardowe pytanie – Czym dla Pana jest aktorstwo?
WZ: Tym samym, czym dla lekarza medycyna, pisarza pisarstwo, malarza malarstwo. Rzemiosłem, które doprowadzone do perfekcji może stać się sztuką. Pod warunkiem, że jednocześnie zostanie podjęta ogromna praca intelektualna pozwalająca na odkrycie nowych, nieznanych sobie obszarów działalności i możliwości wykorzystania swojego rzemiosła do eksplorowania ich.
MM: Jak to jest być Wiktorem Zborowskim?
WZ: O cholera. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ja całe życie uciekam. Od gównianej sławy, od beznadziejnych wywiadów, od kretyńskiej pracy( przez co zyskałem sobie u różnych nieudaczników opinię lenia) a jednocześnie siedzę w tym. W gównianej sławie, beznadziejnych wywiadach i kretyńskiej pracy. Strasznie gwałtownie unikam lansu, a jednak ciągle ktoś usiłuje mnie na siłę lansować. Nie chcę być gwiazdą i nie jestem(choć mam na piśmie, że jestem!).Od czasu do czasu uwielbiam mój zawód. Ale częściej go nienawidzę. Brzydzę sie nim. I On to wie. I odpłaca mi pięknym za nadobne. A życie? Życie jest zupełnie gdzie indziej. Tam gdzie są moje Mazury i mój mazurski dom, tam gdzie jest mój golf i moje związane z nim marzenia, tam gdzie są moje ukochane przybłąkane pieski, Szyszka i Ziutek, tam gdzie są moje córki i żona ( a co, niech Jej będzie :)))









Z Markiem Proboszem - aktorem grającym po obu stronach oceanu, reżyserem, autorem książek, scenarzystą, profesorem aktorstwa na Uniwersytecie Kalifornii w Los Angeles, rozmawia Mirosław G. Majewski 


