Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Mirosław G. Majewski

WYWIAD Z WIKTOREM ZBOROWSKIM

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 


Wywiad Mirosława G. Majewskiego z Wiktorem Zborowskim

MM: Dziękując, że zgodził się Pan na ten wywiad, pozwolę sobie na standardowe pytanie – Czym dla Pana jest aktorstwo?

MGM z lewejW.Zborowski z prawejWZ: Tym samym, czym dla lekarza medycyna, pisarza pisarstwo, malarza malarstwo. Rzemiosłem, które doprowadzone do perfekcji może stać się sztuką. Pod warunkiem, że jednocześnie zostanie podjęta ogromna praca intelektualna pozwalająca na odkrycie nowych, nieznanych sobie obszarów działalności i możliwości wykorzystania swojego rzemiosła do eksplorowania ich.

MM: Jak to jest być Wiktorem Zborowskim?

WZ: O cholera. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ja całe życie uciekam. Od gównianej sławy, od beznadziejnych wywiadów, od kretyńskiej pracy( przez co zyskałem sobie u różnych nieudaczników opinię lenia) a jednocześnie siedzę w tym. W gównianej sławie, beznadziejnych wywiadach i kretyńskiej pracy. Strasznie gwałtownie unikam lansu, a jednak ciągle ktoś usiłuje mnie na siłę lansować. Nie chcę być gwiazdą i nie jestem(choć mam na piśmie, że jestem!).Od czasu do czasu uwielbiam mój zawód. Ale częściej go nienawidzę. Brzydzę sie nim. I On to wie. I odpłaca mi pięknym za nadobne. A życie? Życie jest zupełnie gdzie indziej. Tam gdzie są moje Mazury i mój mazurski dom, tam gdzie jest mój golf i moje związane z nim marzenia, tam gdzie są moje ukochane przybłąkane pieski, Szyszka i Ziutek, tam gdzie są moje córki i żona ( a co, niech Jej będzie :)))

 

 

 

 

 

O GRABIENIU CZASU

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

O grabieniu czasu z Leszkiem Żulińskim rozmawia Mirosław G. Majewski

 

Kim dla Ciebie jest Leszek Żuliński?

 

Ha! To pytanie, na które nie mam gotowej odpowiedzi. Na pewno nie jestem narcyzem, ale mam pewne poczucie pewności siebie. Czyli wierzę, że to, co zrobiłem ma swoją wartość. Ale też gdybym miał „repetować” życie – nie wszystko bym powtórzył. Wiele błędów i głupstw popełniłem, wielu bym się wystrzegał. Widzę także w sobie liczne sprzeczności, np. „ekstrawertyczną introwertyczność”. Niezbyt siebie lubię. Ale nie jest też tak, żebym siebie nienawidził. Innymi słowy Leszek Żuliński we mnie jest kimś niejednoznacznym, nie do końca znanym, nie do końca akceptowanym, lubimy się chyba, ale bez przesady; on mnie często wkurza, a ja nie zawsze z nim wygrywam. Jednym słowem, to dziwna znajomość.

POLAŃSKI, PILECKI, PROBOSZ

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

 

 

Teatr telewizji Rotmistrz Pilecki scenariusz i rezyseria Ryszard Bugajski Marek Probosz -Rotmistrz PileckiZ Markiem Proboszem - aktorem grającym po obu stronach oceanu, reżyserem, autorem książek, scenarzystą, profesorem aktorstwa na Uniwersytecie Kalifornii w Los Angeles,  rozmawia Mirosław G. Majewski

MM: Panie Marku, kiedy pierwszy raz pojawił się pan na ekranie?

MP: To były „Zmory” Wojciecha Marczewskiego (1979), ciekawostką był fakt, ze odwoziłem młodszego brata Adama na lokacje tego filmu, gdyż miał zagrać mojego starszego brata Piotra w czasach młodości, no i reżyser mnie wypatrzył, zaproponował abyśmy wszyscy trzej zagrali w jego kultowym juz dziś filmie. Adaś był naszym etatowym rezerwowym, zagrał również mnie w młodości, w innym filmowym klasyku „Niech cię odleci mara” Andrzeja Barańskiego.

MM: A w jakim filmie po raz pierwszy zagrał Pan główną rolę, i jak to było być „synem” Bronisława Pawlika w wspomnianym „Niech cię odleci mara”?

MP: Jedna z głównych ról zagrałem już w „Tangu Ptaka” Andrzeja Jurgi(1980), ale za pierwszą główną uznaję „Niech cię odleci mara” Andrzeja Barańskiego (1982). Byłem wtedy po pierwszym roku studiów w Łódzkiej Filmówce, pamiętam, ze zdjęcia próbne odbywały sie w wakacje, przyjechałem na nie aż z rodzinnych Beskidów. Wszedłem do biura castingu w niebieskich tenisówkach, które kupiłem sobie w Czechosłowacji, wszystkim się bardzo spodobały. Buty to bardzo ważna cześć garderoby w zawodzie aktora. Film wyróżniony został nagroda Krytyki Filmowej, Syrenka Warszawska 1983. Współpraca z filmowym ojcem, znakomitym aktorem, Bronisławem Pawlikiem, była dla mnie wielką ucztą i lekcją organicznego aktorstwa. Bronek nie tylko wymagał ode mnie synowskiego posłuszeństwa, ale obdarowywał mnie też bezgraniczną troskliwością, np. chodziliśmy razem w przerwach weekendowych do kina, pamiętam jak oglądaliśmy w pustej sali w Łodzi „Nóź w wodzie” Polańskiego. Pawlik był bardzo spontanicznym aktorem, wybuchowym cholerykiem, z sercem wrażliwego poety, mam wiele anegdot z naszej współpracy, pozostaną mi w pamięci na cale życie.

Jesteś tutaj: Wywiady Mirosław G. Majewski