Red. Zdzisław Sroka - prezes Polskiego Stowarzyszenia Prasy Lokalnej z siedzibą w Krakowie, redaktor naczelny najstarszej niezależnej wiejskiej gazety w Polsce Nasza Gazeta, która jest wydawana od 20 lat na terenie małopolski znalazł chwilę czasu, aby odpowiedzieć na kilka pytań związanych z działalnością Polskiego Stowarzyszenia Prasy Lokalnej.
Jak mam się zwracać do prezesa PSPL? Prezesie, redaktorze, czy może inaczej?
- A może po prostu po imieniu, znamy się już przecież kopę lat, prawie tyle samo, ile ma PSPL. Jesteśmy na ty i tego już nic nie zmieni.
Powiedz zatem w telegraficznym skrócie o stowarzyszeniu, którym kierujesz od początku jego istnienia.
- PSPL istnieje od 1990 roku i zrzesza kilkaset tytułów prasy lokalnej z całej Polski oraz prasę polonijną wychodzącą prawie we wszystkich krajach świata. Od początku istnienia PSPL jest organizatorem trzydniowych sesji warsztatowych w atrakcyjnych miejscach w kraju i za granicą. Takich sesji organizuje się ok. 6-10 rocznie. Służą one zarówno podnoszeniu kwalifikacji zawodowych, jak i integracji środowiska prasy lokalnej. Warunkiem przystąpienia do Stowarzyszenia jest wypełnienie deklaracji członkowskiej oraz opłacenie składki rocznej w wysokości - niezmiennie od lat - 30 złotych od redakcji i tyleż samo od osób fizycznych. W imieniu zainteresowanej członkostwem gazety (redakcji) upoważniony redaktor składa podanie o zrzeszenie się w naszym Stowarzyszeniu i po przyjęciu do PSPL odnotowuje fakt przynależności w stopce gazety. Jeśli chodzi o osoby fizyczne, to członkiem Stowarzyszenia może być każdy pracownik merytoryczny redakcji. Wypełnioną deklarację należy przesłać na adres Stowarzyszenia i opłacić składkę (składki należy wpłacać na konto: Polskie Stowarzyszenie Prasy Lokalnej - Krakowski Bank Spółdzielczy - numer konta: 46 8591 0007 0021 0052 0335 0001). Członkowie PSPL otrzymują nieodpłatnie nasz wewnętrzny serwis informacyjny w postaci magazynu "Redaktor" (wydawany jest periodycznie). Informacje o sesjach warsztatowych wysyłane są drogą mailową na adresy redakcji oraz członków naszego Stowarzyszenia. Aha - jeszcze jedno - redakcje zrzeszone w PSPL powinny w ciągu miesiąca od ukazania się nowego numeru swojej gazety przesłać go w dwóch egzemplarzach na adres siedziby PSPL. Nadesłane gazety są wystawiane na wszelkiego rodzaju wystawach prasy lokalnej oraz prezentowane firmom reklamowym. Myślę, że tyle podstawowych informacji na początek wystarczy.
Na pewno tak. Zdzisławie, rok 2010 będzie dla PSPL rokiem jubileuszowym, stowarzyszeniu stuknie okrągłe 20 lat. Dobra to sposobność, by cofnąć się na chwilę w czasie...
Tak dobrnęliśmy do 1989 roku, który spowodował całkowitą zmianę w pejzażu prasowym naszego kraju. Wtedy to właśnie zaczęła pojawiać się prasa lokalna o zupełnie innym charakterze. I tu dochodzimy do początków PSPL.
- Początków Polskiego Stowarzyszenia Prasy Lokalnej należy szukać w szerokiej społecznej inicjatywie podjętej przez dziesiątki wydawców w małych miejscowościach. Oni to, tworząc gazety środowiskowe, dostrzegli szansę pomocy raczkującej w Polsce demokracji lokalnej. Pisma lokalne powstawały spontanicznie w różnych miejscowościach kraju. Pierwszeństwo należy do "Naszej Gazety", powołanej przeze mnie w miejscowości Gdów koło Krakowa, które zaczęła ukazywać się z końcem 1989 roku. Była swoistym fenomenem. Jej wydawanie wywołało rezonans społeczny w kraju, a nawet poza jego granicami. O "Naszej Gazecie" pisała prasa krajowa, mówiło o niej nawet Radio Wolna Europa, stwierdzając, że jest to zjawisko niezmiernie ważne dla rozwoju lokalnej demokracji. Nic dziwnego, że z wielu miejscowości nadeszły do mojej redakcji listy z prośbą o poradę i pomoc w wydawaniu takiej gazety. Tak zaczęły się rodzić nowe tytuły prasy lokalnej i wkrótce potem z mej świadomej i nieświadomej inspiracji powstało w kraju kilkadziesiąt gazet, zaraz potem było ich 150, a za chwilę już 400. I wtedy to, z początkiem 1990 roku, wydawcy zaczęli nawiązywać wzajemne kontakty i wymieniać doświadczenia. Wkrótce zrodziła się myśl powołania stowarzyszenia. Najwięcej inicjatywy w tym zakresie przejawiali dziennikarze i wydawcy prasy lokalnej w Wielkopolsce. Tak doszło w 1990 roku do zjazdu w Poznaniu i powołania Stowarzyszenia Prasy Lokalnej (SPL). Na ten właśnie czas przypadają nasze stowarzyszeniowe początki. Ale... Z powodu nikłej aktywności SPL środowisko dziennikarzy prasy lokalnej w Małopolsce postanowiło powołać jego filię w postaci Regionalnego Ośrodka Prasy Lokalnej (ROPL), które z czasem przekształciło się w niezależne Polskie Stowarzyszenie Prasy Lokalnej. Stało się to dokładnie 8 czerwca 1994 roku. podczas I Walnego Zjazdu Organizacyjno-Wyborczego PSPL w Tarnowie. Dokonano na nim oceny działalności ROPL, przyjęto statut PSPL, dokonano wyboru władz, a także uchwalono program działania.
Pamiętasz skład pierwszego Zarządu PSPL?
- Oczywiście. W skład władz weszli: Maciej Roślicki - przewodniczący Prezydium Naczelnej Rady Konsultacyjnej, Stanisław Lis - wiceprzewodniczący NRK, Andrzej Ćwiek - sekretarz NRK, Zdzisław Sroka - prezes zarządu, Stanisław Włostowski i Zenon Dudzik - wiceprezesi, Małgorzata Sajdak - sekretarz, Krzysztof Żak - skarbnik, Danuta Heller i Bogdan Balcerowicz - członkowie, Marian Oleksy - przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Magdalena Freytag - sekretarz KR, Marek Kucia - członek KR, Zbigniew Ringer - przewodniczący Sądu Koleżeńskiego, Jacek Sawicki - sekretarz SK i Emilia Molska - członek SK.
Ten pierwszy zarząd ustalił wysokość składek i i podjął decyzję o kontynuowaniu wydawania periodyku ROPL "Redaktor" już jako organu PSPL.
Z doświadczenia wiem, że stowarzyszeniowe życie sesjami warsztatowo-szkoleniowymi stoi? Czy to i dziś prawda?
- Oczywiście. We wspomnianym powyżej roku 1994 odbyły się, podaję dla przykładu, sesje w Iwoniczu Zdroju, w Czarnym Potoku, w Piwnicznej. Dziś nie ma regionu w kraju, gdzie by nas nie było - Kujawy, Pomorze, Pałuki, Podlasie, Bieszczady, Tatry, Pieniny, Orawa, Dolny i Górny Śląsk, Mazowsze... Długo by wymieniać. Dodajmy jeszcze wyjazdy zagraniczne - naszym celem była np. Ukraina, Białoruś, Słowacja czy ostatnio Belgia, gdzie w Brukseli zwiedzaliśmy obiekty Parlamentu Europejskiego.
Ale sesje nie wyczerpują form działania.
- No nie. Przykładamy rękę do sejmików dziennikarskich. Mile wspominam np. ten pierwszy, z
kwietnia 1995 r. Miał miejsce w Tarnowie i Bochni. Tematem były możliwości mediów lokalnych w kreowaniu wizerunku gminy i jej promocji. Zapamiętałem np. wystąpienie członka PSPL red. Ryszarda Kubowicza z referatem Media lokalne: hobby czy misja? i prof. dr. hab. Bogdana Michalskiego z Instytutu Dziennikarstwa UW z referatem "O prawie prasowym i autorskim".
W tym miejscu dodać muszę koniecznie, że z inicjatywy PSPL do dziś odbywa się wielka impreza dziennikarstwa pod nazwą Światowe Forum mediów Polonijnych. W tym roku będzie we wrześniu 18. edycja tej imprezy.
PSPL organizuje też konkursy na najlepszą gazetę lokalną w kraju. Do ostatniego zgłosiły się 63 gazety. Najwyższą lokatę zdobyła wtedy gazeta "Echo Klucz" (red. nacz. Halina Ładoń), której to gazecie przypadł Super Puchar Prezydenta RP dla najlepszej gazety lokalnej w kraju.
- Kończąc ten wątek powiem tak: historia PSPL to dziesiątki dziennikarskich wizyt we wszystkich niemal regionach kraju, setki spotkań z wybitnymi aktorami sceny politycznej, naukowcami, twórcami kultury.
A sumaryczny wynik tegoż działania?
- A wynik? Niepoliczalna ilość tekstów na różne tematy, ale zawsze - co istotne - ważnych dla kraju i społeczeństwa, zamieszczonych na łamach prasy polskiej i zagranicznej, a przede wszystkim lokalnej i polonijnej. To także kilkudziesięciu wyszkolonych przez Studium Dziennikarskie PSPL dziennikarzy, z których znaczna część znalazła zatrudnienie w samorządowej i prywatnej prasie lokalnej i w różnych wydawnictwach. To wykreowani przez PSPL parlamentarzyści i działacze samorządowi, a także... kilka małżeństw i dzieci, zrodzone pod skrzydłami PSPL.
Powiedz na koniec o ludziach działających w PSPL.
- Nasze Stowarzyszenie to przede wszystkim ludzie, ich pasje i przedsięwzięcia. To również wytworzony przez lata etos tego środowiska, a także poczucie koleżeńskiej solidarności, przejawiające się choćby w organizowaniu pomocy dla koleżanek oraz kolegów dotkniętych np. poważnymi kłopotami zdrowotnymi. To również - niestety - nieodwracalne dramaty ludzkie: koledzy odsunięci od zawodu za to, że pisali "nie tak jak trzeba", że byli niepokorni wobec lokalnej władzy, której "zaleźli za skórę" w imię wyższych, społecznych racji. Żal, że nie wszystkim udało się pomóc... Dziś do najbardziej aktywnych zaliczyłbym red. red.: Krystynę Boczar-Różewicz (Dukla), Beatę Bazan-Bagrowską (Bolesłwiec), Agatę Dec (Sokołów Małopolski), Joannę Grzybek (Myślenice), Małgorzatę Sajdak (Tarnów), Beatę Śliwińską (Rabka), Barbarę Szwajcowską (Skała), Zbigniewa Ringera (Kraków), Ryszarda Kubowicza (Kraków), Mikołaja Gresia (Michałowo na Podlasiu), Bogdana Balcerowicza Kujawy), Jacka Nowaka (Kraków), Waldemara Piętkę (Rabka), Arkadiusza Fularskiego (Proszowice). I tak można wyliczać dalej i dalej. Jeśli kogoś pominąłem - przepraszam serdecznie! A jeśli już spytałeś o ludzi, o naszych członków, to wspomnieć muszę o tych naszych kolegach, wybitnych dziennikarzach, którzy odeszli na zawsze. Z dobrego serca wspominam przeto takie oto nazwiska: Wojciech Jarzębowski, Andrzej Urbańczyk, Maciej Szumowski, Jerzy Rzeszuto, Henryk Cyganik, Włodzimierz Gawroński, Marek Zaliński, Artur Bober. Pozostaną na zawsze w naszej pamięci.
Kilkoro z Nich znałem osobiście. Pamięć o zmarłych pamięcią, ale. ..
- ... życie toczy się dalej, to nasze stowarzyszeniowe życie też. Przybywa nam nowych członków, przybywa sfederowanych tytułów. Jesteśmy otwarci.
Dziękuję za rozmowę, jak zdrowie pozwoli to... do zobaczenia na jednej z najbliższych sesji PSPL!













