Poszukując dziennikarskich tematów, spotkałem wielu ciekawych ludzi. I tak zrodził się pytajnik Adama Lesławczyka, doszedłem bowiem do wniosku, że każdy człowiek ma coś ciekawego do powiedzenia i każdy znajduje swoje miejsce w życiu.
Imię, imiona, nazwisko- krótko o sobie?
Moje pierwsze zapamiętane obrazy to woda i to ona stała się moim "środowiskiem naturalnym", a żeglowanie siłą rzeczy zostało wpisane moje życie. Jestem ciekawa świata, także tego podwodnego, nurkowanie też nie jest mi obce. Los pchnął mnie jednak do Stargardu, tu mieszkam już ponad ćwierć wieku, tu wychowali się moi synowie. Udało mi się zarazić synów swoją pasją i chociaż oni wolą motorówki od żaglowców, to wodę pokochali jak ja, zostali zawodowymi nurkami.
Co najchętniej wspominasz z dzieciństwa?
Dzieciństwo... To smak poziomek wilgotnych od rannej rosy, czas wypraw brzegiem jeziora i zapach rozgrzanych świerkowych lasów. Wyprawy z ojcem na ryby, wieczorne ogniska, przy których ojciec opowiadał mi o Polskich królach i snuł legendy o krzyżackim zamku górującym nad miasteczkiem. Były to opowieści, które w wieczornym mroku nabierały kształtów wręcz realistycznych, zdawało mi się nie raz, że widzę postaci w białych płaszczach. To najpiękniejsze chwile dzieciństwa, szczęśliwego dzieciństwa tak piękne, że upływający czas nie zatarł wspomnień. Moje dzieciństwo skończyło się nagle, pewnego lipcowego dnia ojca zabrało pogotowie i już nie wrócił. Pustka i ból były tak straszne, że mój dziecięcy świat nagle się zawalił. By poradzić sobie z tą traumą musiałam nagle wydorośleć. Miałam wtedy 11 lat.
Co najchętniej wspominasz z okresu nauki?
Najszczęśliwszym dniem w tym czasie był dzień, w którym zrozumiałam mechanizmy przebiegu reakcji chemicznych. Od tego dnia chemia przestała być moją zmorą, a stała się przedmiotem, który z czasem nawet polubiłam.
Najgłupsza rzecz, którą zrobiłaś ?
Głupstw, które zrobiłam było kilka, jeśli nie kilkanaście. Niektóre są tak głupie, że dziś mimo upływu lat wywołują mój śmiech i zadziwienie nad własna głupotą. Jednak najgłupszą rzeczą, jaką zrobiłam było wypłyniecie na Bełdany, kiedy wiedziałam ze pogoda może się załamać. Wtedy uważałam, że na temat żeglarstwa wiem już tak dużo, że ze wszystkim sobie poradzę. Żywioł zweryfikował moje mniemanie o sobie i nauczył pokory. Ten rejs mógł skończyć się tragicznie.
Największa porażka?
Jest w moim życiu coś, co mogę delikatnie nazwać porażką. Była ona jednak tak przykra, że nie chcę do niej wracać, nawet pamięcią.
Jakich ludzi cenisz?
Cenię ludzi uczciwych, wiernych zasadom. Przede wszystkim takich, którym mogę zaufać.
Jakich ludzi omijasz?
Nie odwracam się od ludzi, jednak staram się unikać ludzi lekkomyślnych. Spontaniczność i lekkomyślność dzieli cienka linia, ale ta cecha charakteru jest szczególnie niebezpieczna i może przynieść wiele złego. Staram się też, by moje drogi nie spotykały się z ludźmi, którzy zawiedli moje zaufanie i tu ciśnie się na usta zdanie "Boże, strzeż mnie od fałszywych przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sama"
Czego w życiu nie znosisz?
Nie znoszę obłudy, chamstwa i złośliwości. Nie znoszę także zupy owocowej.
Twój ulubiony film?
Zdecydowanie wolę czytać książki niż oglądać filmy. Mam jednak kilka swoich ulubionych filmów. Wymienię trzy, bo nie potrafię wybrać tego jednego. Zatem będą trzy: Wszystko za życie ( Into the wild), Buntownik z wyboru (Good Will Hunting), Wielki błękit (Grand blue)
Twoja ulubiona książka?
Mam za to kilka książek i tych nigdy nikomu nie pożyczę. Istnieje twierdzenie, że w przyrodzie nic nie ginie oprócz pożyczonych książek i dlatego tych strzegę jak Cerber. Są to wszystkie książki napisane przez Karola Olgierda Borchardta, tomiki poezji Krzysztofa Buszmana i
książka Marka Szurawskiego pt. Szanty i szantymeni", gdzie Marek w dedykacji napisał "Dla Inki na muzyczne zadumy o nieśmiertelnym morzu".
Twoja ulubiona muzyka?
Muzyka - jej głównym celem jest niesienie radości słuchaczom. A jaka muzyka niesie mi radość zależy od mojego nastroju. Jeśli jednak muszę wybrać jakiś gatunek to będzie to, blues ze wszystkimi swoimi kolorami, będzie to także fado i szanty. Będzie także hard rock i poezja śpiewana. Mam jednak swoich ulubionych wykonawców, Są to John Lee Hooker,r, Joe Bonamassa, Steve Ray Vaughan, Jimi Hendrix, Led Zeppelin, Deep Purple, ale także Korn, Metallica. I coś z zupełnie innej bajki, Włodzimierz Wysocki, Bułat Okudżawa i Andrzej Korycki ze swoja interpretacją rosyjskich ballad. Jest jeszcze jedna postać, której oddałam serce i duszę to Ryszard Rediel.
Piosenka, którą nucisz?
Te same mury od rana
Te same stoły odrapane
Te same twarze, te same słowa
Od lat już bardzo dobrze znane
a kiedy zbliża się lato wiem ,że zacznę nucić " Gdzie ta keja a przy
niej ten jacht..."
Kogo (co)zabrałabyś na bezludną wyspę?
Zabrałabym ze sobą kompas, siekierę, zwój lin, podręcznik budowy łodzi i przystojnego szkutnika. Nie jestem typem samotnika, wiec zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy, by pobyt na wyspie ograniczyć do minimum.
Czego nie lubisz?
Nie lubię hałasu, tłoku, zbytniej wylewności, uczucia niemocy i bezsilności.
Ulubiona potrawa, czy potrafisz ją przygotować?( Czy możesz podać przepis?)
To danie wśród grupy moich przyjaciół nosi nazwę "wariacje na temat nirwany". W jej skład wchodzi to, co akurat znajduje się w bakiście lub plecaku. Jej wersje są tak różnorodne, że właściwie trudno mówić o jakimś składzie czy proporcjach. Podstawowym składnikiem jest makaron, czasami pokrojone suche bułki, a dodatki zależą od tego, co jest pod ręką, czasami są to grzyby, innym razem maliny lub jagody z dodatkiem mięty rosnącej nad brzegiem jeziora, a innym razem pomidory, suchy ser i jakaś resztka kiełbasy, która zdołała umknąć uwadze zgłodniałego towarzystwa. Obowiązkowym jednak dodatkiem do każdej wersji nirwany
jest duża szczypta głodu, a im większa dawka głodu tym danie jest smaczniejsze, bez tego dodatku dość trudno to danie przełknąć.
Co najchętniej robisz?
Czego nigdy byś nie zrobiła?
Nigdy nie złamałabym danego słowa.
Twoje credo życiowe?
"...zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Czym się kierujesz w życiu?
Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe. Zasadę tę niosę przez życie jak sztandar. Staram się żyć tak by nikt przeze mnie nie płakał.
Poerwotna publikacja na W24













